Witam
Jakiś czas temu administracja bodajże pstawiła na moim osiedlu ocieplane budy dla bezdomnych, osiedlowych kotów. Pewnego dnia sąsiadka wstawiła je do swojego ogródka; wydawało mi sie to b. dobrym pomyslem ze wzgledu na to ze nikt (szczegolnie dzieciarnia) nie bedzie wchodzil do prywatnego ogrodka i przeszkadzał kotkom. Nic bardziej myslego... Niedawno w budce okociła się kotka i odtego czasu syn sąsiadki która wziela budki do swojego ogrodu codzienie otwiera budke (jest zamykana na klutke, nie mam pojecia skad ma kluczyk!!!) wtedy zlatuje sie cala dzieciarnia w wieku 4-12 lat i wyjmują kotki ;/ noszą te malenstwa ktore tak strasznie miałczą ;( jeden bachor raz zrzucil takiego maluszka ;/ czasem otwieraja budke i rzucaja w nie jakimis liscmi czy czyms ;/ (nic im sie od tego nie stanie, ale gdzie ich poczucie bepieczenstwa?). nie wiem co mam robic, krzyki na dzieci nic nie dają, bo nastepnego dnia znow przychodzą, a rodzicow to nie obchodzi - oczywiscie kiedy rozzloszczona kotka w koncu ktoregos bachora podrapie to bedzie to wina kotow ;/ boje sie ze matka w koncu przestanie te malenstwa karmic a one zdechna z glodu ;/
CO MAM ROBIC?
czy sa jakies podstawy prawde ku temu? czym mam na straszyc rodzicow? na podstawie czego? moze mandaty? w razie czego do jakich wladz sie zglaszac? czy to co oni robią wystarczy? no mozna przeciez stwierdzic ze rpzeciez kotow nie bija itp.... blagam o pomoc



















