|
|
|
 |
|
 |
 |
|
|
przez moriaaa » Pt sty 30, 2009 21:53
Jamnisia już grzeje tyłeczek w swoim domku:)
Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, mam nadzieję, że nowa Pańcia będzie nam opisywać nowe szczęśliwe życie Niuni 
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez Nemo&Lolo » N lut 08, 2009 08:36
Dziś śniła mi się Lili :-) Czy wiadomo jak się czuje w nowym domu? I jak dają sobie radę z nią nowi własciciele? Jestem bardzo ciekawa.
-
Nemo&Lolo

-
- Posty: 4
- Dołączył(a): Wt sty 27, 2009 09:29
przez moriaaa » N lut 08, 2009 22:25
Już donoszę
Ostatnie wiadomości o Lili vel Dziuni, Dziuni vel Lili
"witam
Dziunia wydaje nam się,że nas zaakceptowała. Jest bardzo przyjazna i
.....bawi się. Razem z kocykami wyprałam bałwanka, którego miała
w"wyprwace". Wczoraj wieczorem patrzymy a tu Dziunia z dumnie
podniesioną głową wchodzi do pokoju i trzyma za kapelusz bałwanka.
podeszła do nas i mówi..."no jak , długo mam czekać?" zabawa była na sto
dwa, skończyła się z chwilą dokładnego opróznienia bałwanka z waty.
Sunia jest bardzo mądra, nienatrętna i taka dobrze ułożona. Tylko mało
je. Miała troszkę rozwolnienie więc ugotowałam jej filet z kurczaka z
ryżem, zjadła może połowę. Ale kupka poprawiła się.
Wczoraj musieliśmy jechać do szpitala więc mała została sama. nie było
męża może dwie godziny. Całusom nie było końca. Ja przyjechałam
wieczorem i Dziunia już czekała na mnie z buziakami. Jest kochana. Za
półtora tygodnia wybieramy się do lekarza i zrobimy jej chyba
przeswietlenie żeber bo coś nam się tam nie podoba.
pozdrawiam "
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez lalka » So lut 14, 2009 12:45
wczoraj minęły dwa tygodnie pobytu u nas Dziuni....codziennie uczymy się czegoś nowego. Np nie znosi zostawać sama w domu. Tz nawet , gdy jedno z nas wychodzi ro Dziunia wpada w taką rozpacz, że aż strach. Dzisiaj np mąż wyjeżdżał samochodem, ja trzymałam Dzunię na rękach, patrzyła w okno z taką rozpaczą, uszki położyła po sobie. ...jak zobaczyła,ze samochód odjeżdża natychmiast musiałam wyjść z nią na dwór, obwąchała slady stóp, zaprowadziła mnie do garażu, potem do bramy i cały czas rozpacz....bardzo długo musiałam ją tulić, aż usnęła. Płakała mimo iż nie była sama. Wczoraj natomiast pojechaliśmy z mężem odebrać syna ze szpitala.....z sunią została babacia. Powiedziała,ze nie chciała by przezyć tego jeszcze raz...Taka jest Dziunia. Uwielbia się bawić, ma gumową kość, którą nas "terroryzuje" cały dzień.Zaczyna już jeść sama bez karmienia. Sprawdza stan miseczki. Natomiast jest cały czas kłopot z "załatwianiem się" wyprowadzamy ją dosyć często i za jakiś czas się dziunia przyzwyczai do wołania.
Bardzo ją kochamy i chyba trochę rozpieszczamy.
pozdrowienia całuski od Dziuńki
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez moriaaa » Wt lut 17, 2009 21:04
Sunieczka boi się kolejnego rozstania...ile ten psiak przeszedł w ostatnim czasie...
Buziaki dla Dziuńki!!!
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez lalka » Cz lut 19, 2009 12:53
Witam Wszystkich
Oto najnowsze zdjęcia Dziuni. Myślimy, że jest szczęśliwa ale z tą kością trochę przesadza  Nie mamy już siły jej rzucać...  Musimy pomyśłeć nad jakąś mniej "inwazyjną" zabawką. Dziunia śniegu nie lubi. Nie chce chodzić na spacery ale byle do lata. Wtedy będzie mogła po całej działce poszaleć za kretami
link do albumu PicassaWeb:
http://picasaweb.google.pl/krammar/TinaZdjeciaPsa?feat=directlink
Pozdrawiam
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez sukkubi » Cz lut 19, 2009 13:02
Jejku, jakie ona ma szczęśliwe oczki 
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
-

sukkubi

-
- Posty: 856
- Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
- Lokalizacja: Łódź
-
przez Nemo&Lolo » Cz lut 19, 2009 18:38
Bardzo się z Pawłem cieszymy, że jest jej tak dobrze, choć tęsknimy. Całusy dla Dziuni
-
Nemo&Lolo

-
- Posty: 4
- Dołączył(a): Wt sty 27, 2009 09:29
przez lalka » Wt lut 24, 2009 21:20
już minął trzeci tydzień jak Dziunia zamieszkala w naszym domu. Teraz juz widac,ze zdobylismy jej zaufanie. Potrafi już zostac sama w pokoju, nie biegnie i nas nie szuka tylko spkojnie sobie leży pod kocykiem. Wie,ze za chwilkę ktos sie zjawi. Boimy sie jeszcze zostawic ja samą w domu, tak staramy sie robić, aby nie była sama. Jest taka kruchutka....Dziunia jest niesamowicie sprytna. Potrafi schować zabawkę w sobie tylko wiadome miejsce np ...pod moja poduszkę w sypialni...
Wczoraj obserwowalismy jej zabiegi chowania gumowej kości...wszystkie drzwi były zamknięte a uchylone były tylko do łazienki. Więc połozyła kość w kąciku a przykryła ją dywanikiem, który musiała przyciągnąć z paru metrów. Teraz też mnie obserwuje jak pisze i pewnie mysli sobie.." co ta pańcia tam wypisuje?"...
Jutro o 17 jedziemy z dziunią na sterylizacje i bardzo się boję. Boję się,ze będzie ją bolało a my nie bedziemy umieli jej pomóc....
Zabieg umówilismy w Zgierzu u dr Szulca. Mam nadzieje,ze wszystko bedzie ok.
całuski od Dziuni...
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez lalka » Cz lut 26, 2009 10:09
wczoraj Dziunia została wysterylizowana...tak jak pisałam , zabiegu dokonał Pan dr Jacek Szulc..no cóż, powiem tylko ,że Pan doktor był zupełnie niekontaktowy, nic sie nie odzywał, moze to nie byłoby najgorsze. Sunia wyszła z założonym wenflonem w łapce. Dostaliśmy zalecenie pilnowania jej, aby nie wylizywała , nie dotykała itd. Wiec niespałysmy obie całą noc. Popiskiwała, płakała..rozpacz. Jak się okazało rano, łapka była łapą lwa. Spuchła tak bardzo,ze nie mozna było rozkroić plastra. Nawiasem mówiąc na sierść miała naklejony plaster.... udało nam sie przekroić, ale zerwać już nie dałam rady. Zrobiła to sama Dziunia...Masowaliśmy łapkę , postawiłam ją Sunię na podłodze i przeszła parę kroczków...Mąż zadzwonił do lecznicy i Pani na recepcji powiedziała,że to nic, "że się zdarza.." bez komentarza. Pies się nie poskarrzy..niestety. Jutro jedziemy na zastrzyk wiec ja sie poskarżę. Ale po zakończeniu leczenia nie będę już tam leczyła psów. Nie polecam.
pozdrowienia i całuski od Dziuni
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez lalka » Cz lut 26, 2009 14:17
Już teraz jest lepiej, byłysmy na "siusiu". Łapka już się zaczęła wchłaniać. Mam nadzieję,że już teraz będzie dobrze. Nawet ładnie sobie śpi.Zjadła /a jest to niejadek/ kawałek kurczaczka. Jak będzie ją bolało mam podać jej pół czopka pyralginy. Bardzo mi jej żal , jest taka kruchuteńka...
-
lalka

-
- Posty: 64
- Dołączył(a): Pn sty 26, 2009 17:14
przez sukkubi » Cz lut 26, 2009 15:48
Dacie sobie Dziewczyny radę - to straszne patrzeć jak ukochana psinka się męczy ale zobaczysz jak obie szybko zapomnicie przykre chwile! Kastracja suczek jest poważniejsza niż kastracja samców, na pewno bolesniejsza (jak świat stary samice mają pod tym wzgledem przerypane...) ale dobrze, że poddałaś ją zabiegowi, broń Boże nie żałuj! Dwa tygodnie wzmożonej uwagi i cierpliwości i będzie luzik
Trzymajcie się!
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
-

sukkubi

-
- Posty: 856
- Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
- Lokalizacja: Łódź
-
przez Tusia » Cz lut 26, 2009 16:12
Zdecydowanie się z Tobą zgadzam Kalinko! Z resztą gdyby ,,przypadkiem'' zaszła w ciążę to poród też do przyjemności nie należy  Więc już lepsza sterylizacja (nawet jeśli myślimy tylko w kategoriach przykrości dla psa).
Jutro pewnie będzie już biegać radośnie 
-

Tusia

-
- Posty: 1544
- Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
- Lokalizacja: Łódż
Powrót do W nowym domu
|
|
|
 |
|
 |
|
|