|
|
|
 |
|
 |
 |
|
|
przez Hania » Pn wrz 17, 2007 08:36
Zjawisko prawie bezdomnych wałęsajacych się po ulicach psów jest nagminne. Łączy się to bardzo często z koszmarnymi warunkami w jakich zyją i bardzo często z maltretowaniem zamierzonym bądź wynikającym z zaniedbania i nieświadomości.
Przykladem takiego funkcjonowania jest Puszek.
8 - letni pies - tak wynika z "zeznań" jego obecnych właścieli, którzy podobno gdy był szczeniakiem uratowali mu zycie. Zdjęli z płotu na, którym wisiał z rozprutym brzuchem. Chyba to prawda, bo ma ogromną bliżnę. Jak toczyło się życie Puszka przez 8 lat nie wiemy. Zobaczyliśmy go dopiero dwa tygodnie temu. W stanie wyczerpania - mało je, czasami w ciągu dnia nie dostaje nic do jedzenia. Gdy prowadziłam go do lekarza, powłoczył tylnymi nogami, nie mówiąc o tym, że szedł przyklejony do muru. stan skóry w fatalny, rozdrapane , krwawiące rany i w 3/4 ciała łysy. Jego wyraziste, duże oczy nie pozwalają o nim zapomnieć.
Aha..... Puszek przez kilka miesięcy nie wychodził na dwór, leżał na oknie i tęsknie wypatrywał tego co tam się dzieje. Fetor był tak olbrzymi, ze sąsiedzi interweniowali.
Ale nie sądźcie proszę, że Puszek to dzikus jakiś. On umie chodzic na smyczy i cieszy sie gdy do niego przychodzę i wyprowadzam go na krotkie spacerki na jakie pozwala mi czas. Musial wstrzymywać bardzo często być może ma problem jakiś z tym związany zdrowotny, ale o tym następnym razem.........
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » Pn wrz 17, 2007 09:50
Aniu, dziękuję za pomoc przy wstawieniu zdjęć .
Gdy uda mu się wymknąć biega samotnie po ulicach. Jak dlugo będzie mial szczęście?
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez nata » Pn wrz 17, 2007 10:02
a ci "właściciele" oddadzą go polubownie, czy niekoniecznie?...
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
przez moriaaa » Pn wrz 17, 2007 13:54
nata napisał(a):a ci "właściciele" oddadzą go polubownie, czy niekoniecznie?...
Powiedzmy że prawie polubownie
Hania zapomniała dodać, że Puszek jest leczony dzięki fundacji i oczywiście dzięki Hani która lata z nim na zastrzyki;)
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez Hania » Pn wrz 17, 2007 18:16
Tak jest, Fundacja w imieniu Puszka prosi o pomoc wszelakiego typu. leczenie potrwa.
Gdyby trafił sie domek, to Puszek i Fundacja potrafiliby wymysleć sposób na tzw. przenosiny.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » Cz wrz 20, 2007 12:12
Dopiero teraz znalałam chwilkę czsu aby opowiedzieć co sie dzisiaj stalo.
Puszek miał dzisiaj kolejny dzien wizyty u pani doktor. Poszlam po niego ok. godz. 9.00 rano, a tu "masakra masakr" jego opiekunowie pijani w sztok albo w orła, bo pan leał na kanapie w postaci orła i nic nie kumał.
Pani po ok. 30. min. waleniu w drzwi mi otworzyła, po Puszek szczekał w niebglłosy, ale kompletnie nie wiedziała, jaki dzień, rok i co ja jestem za osoba. Puszek po jej głowie wyskoczył z tej "nory i wybiegł na dwór sikając po schodach. Ja za nim rycząc z cał;ej mocy Puszek wracaj, on sie obejrzał zamerdał ogonem i tyle go widzieli. Wracam na górę, krzyczę gzie jest smycz, a baba coś belkocze, ze na gorze u babci. Lecę na górę, ona za mną i walimy w drzwi, a tam cisza. Po pewnym czasie odgłosy trudne do zweryfikowania, więc kopniakiem otworzyłam drzwi. A tam ....
nie bedę opisywać. znalazłam smycz, chociaż w smrodzie prawie sie udusilam i zaczynam ganiać po ulicach wołając Puszek!!! Puszek!!!, Łzy mi z oczu ciekna , bo jak go nie znajdę to diabli wzięli całą kurację. Nie bedę opisywać jak to się stało, kogo z ulicznych zwerbowałam do szukania Puszka. Ostatecznie mam go na smyczy i cała mokra podążam ku Buni.
Dostał cała dawke lekarstw. ZWYCIESTWO. Wracamy. Jednak, to nie wszystko Babcia wyciąga do mnie rękę i coś bełkocze. Myslę sobie: "BOZE ODPUŚĆ MI TO" , ale on nie chce . I ja też muszę. Zawiadamiam po powrocie POLICJĘ WOJEWÓdzkĄ , DZIELNICOWĄ i POGOTOWIE RATUNKOWE. Babcie musza moim zdaniem zabrać, bo potem mozna tylko zawiadomić "UWAGE", nie wiem co z nia dalej będzie, ale powiedziano mi, ze zgodnie z procedura postapią. Mnie w tym momencie najbardziej interesuje co bedzie z Puszkiem. Ubłagałam POLICJĘ aby w razie rozkręcenia sytuacji nie zabierano go do schroniska.
Zobaczymy......... Kto może dać mu dom? Co będzie z Puszkiem?
Pomożcie szukać mu schronienia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Niewiasta_21 » Cz wrz 20, 2007 15:02
Boze,Haniu ale ty dzielna jestes,ja bym chyba uciekła stamtąd.
Trzeba pomóc Puszkowi koniecznie!!!
-

Niewiasta_21

-
- Posty: 391
- Dołączył(a): So lis 04, 2006 17:48
- Lokalizacja: Łódź
przez Hania » Pt wrz 21, 2007 13:38
To Puszek jest dzielny i walczy o przetrwanie.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Niewiasta_21 » Pt wrz 21, 2007 19:17
Ten pies potrzebuje nowego domu i to natychmiast. Dzis byłam z Hanią u tych ludzi. To co zastałam przeszło moje najsmielsze oczekiwania. W takich warunkach nie powinna mieszkac zadna zywa istota.
Prosze,pomóżmy znaleść cos dla Puszka.
Wątek na dogo:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=82961
-

Niewiasta_21

-
- Posty: 391
- Dołączył(a): So lis 04, 2006 17:48
- Lokalizacja: Łódź
przez Hania » Pt wrz 28, 2007 18:48
Puszek wyglada trochę lepiej, strupy przysychają, pokrył się meszkiem na grzbiecie. tylko oczy przepastne, tęsknie zdają się czegoś wyczekiwać.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez moriaaa » Pt wrz 28, 2007 19:01
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
przez Hania » So wrz 29, 2007 20:00
Prawda, że Puszek umie się usmiechać.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez Hania » Pn paź 01, 2007 19:22
Puszek był dzisiaj u pani doktor, dzielnie zniósł klejny zastrzyk i powędrowalismy do "domu". Przdałaby mu się lecznicza kapiel, ale i domek musiałby być inny.
-
Hania

-
- Posty: 508
- Dołączył(a): Pn lis 13, 2006 17:39
przez katya » Pn paź 01, 2007 19:25
No tak, bo inaczej kąpiel chyba nie ma sensu...
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2673
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
Powrót do W nowym domu
|
|
|
 |
|
 |
|
|