przez alesniak » Pn kwi 05, 2010 07:25
Nigdy nie widzialam czegos takiego, koty wychodzace z ziemi, z gruzowiska, pod ktorym sa rury ktore kiedys ogrzewaly szklarnie, wszystko zardzewiale, brudno, zimno, jak one przetrwaly zime... Z frontu piekne bloki, na zapleczu wlasnie ten okrutny widok. Opuszczona dzialka, kiedys byly na niej szklarnie i piekny dom, teraz gruzowisko z czescia pozostalych mieszkancow, glodne i brudne i wszystkie kotki w ciazy... Wczesniej byly tam dwa kotki oczywiscie nie wykastrowane, teraz jest stado kotow ktore wciaz by sie powiekszalo. Zlapalysmy siedem kotow i sa juz w lecznicy, zostaly jeszcze cztery, zajmiemy sie nimi we wtorek. Co zrobic z kotami, potrzebne sa budy, bede rozmawiala z wlascicielka dzialki czy gdzies w rogu bede mogla je ustawic, potrzebuje pomocy, sama nie dam rady, Ludzie o wielkich sercach odezwijcie sie prosze...      
Ostatnio edytowano Śr kwi 07, 2010 09:38 przez alesniak, łącznie edytowano 7 razy
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez alesniak » Pn kwi 05, 2010 07:31
Moze Was dziwic, ze przeciez jest tam wlasciciel dzalki, to starsza kobieta ktora po smierci meza wyprowadzila sie, jest to bardzo zakrecone bo z opowiesci ludzi dowiedzialam sie, ze dzialke sprzedala, tylko terazniejszy wlasciciel nic na niej nie robi, nie wiedzial, ze bedzie osiedle, stary dom to ruina, nie ma okien drzwi w polowie zburzony, co zrobic z kotami, bardzo sie martwie ich losem... Postaram sie do jutra zamiescic zdjecia.
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez Ewelajna ;-) » Pn kwi 05, 2010 15:23
Nie wiem jakiej pomocy dokładnie potrzeba, ale jakby co to proszę pisać... Jak tylko będzie to w mojej mocy to z chęcią pomogę. Aaa jakby co moje gg 3974896
Pozdrawiam serdecznie!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez alesniak » Pn kwi 05, 2010 20:40
Koty potrzebuja budy, jest ich dwanascie, to powinna byc sprytnie zrobiona jedna buda z np dziesiecioma malymi dziuplami, jutro zadzwonie do Pana ktory robi budy i ma wielkie serce, porozmawiam jaki bylby koszt, dzieki za zainteresowanie, teraz pada deszcz i jest mi bardzo smutno bo cztery kotki tam zostaly, biedactwa... Reszta juz niebawem musi tam wrocic...
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez Ewelajna ;-) » Pn kwi 05, 2010 21:15
No rzeczywiście sytuacja jest kiepska... Szkoda, bardzo szkoda tych kociaków ;/ A wszystkie kociaki są dorosłe? Zupełnie dzikie? No brzydko jest - fakt, ale na szczęście już nie ma mrozu... choć tak czy tak warunki ich życia są okropne ;/ A ktoś tam je w ogóle dokarmia czy muszą sobie radzić same? Biedactwa... Dobrze, że chociaż przestaną się rozmnażać... Pozdrawiam!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez alesniak » Śr kwi 07, 2010 06:47
Nadal jest smutno, mam napisac maila do dewelopera ktory jest wlascicielem tej ziemi, ciekawe jaki to czlowiek i czy moze mnie milo zaskoczy... Razem jest 13 kotow w tym 7 kotek, oprocz jednej wszystkie ciezarne... Zostaly jeszcze dwa kocury na wolnosci, dziure musialysmy z Magda moja Kolezanka zastawic, poniewaz zanim deweloper przeczyta mojego maila jak wogole to zrobi, drugi deweloper ktory wybudowal obok piekne osiedle chce zrownac na ten teren, zeby jego lokatorzy nie mieli takiego widoku ze swoich pieknych tarasow... Koty musza sobie poradzic, w poblizu sa gospodarstwa, garaze, szopki, lepsze to niz nie wiadomo kiedy zasypanie zywcem, gdyz jak tylko ktos sie zbliza uciekaja pod ziemie, to samo pewnie zrobilyby gdyby na terenie pojawila sie wielka koparka... Jest mi bardzo, ale to bardzo smutno, nie moglam spac cala noc, tak naprawde to ludzie weszli na ich teren zamieszkania, koty nie musialy placic, one ten teren odziedziczyly, ale tak wlasnie nadal wygladaja prawa zwierzat. Chcialam dla nich tylko skrawek ziemi, zeby postawic bude 1,5mx1m ale to widac za duzo... Moze ktos z Was ma jakis pomysl, dzis tj.06.04.o godzinie 17, musze przywiezc z lecznicy cztery wykastrowane kocury, teraz jade sprobowac zlapac dwa ostatnie...
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez Ewelajna ;-) » Śr kwi 07, 2010 09:27
No rzeczywiście wygląda to fatalnie... Nie wiem co robić ;/
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez alesniak » Śr kwi 07, 2010 09:27
To tresc maila jaka napisalam do wlasciciela ziemi. Odpowiedz rowniez zamieszcze jak tylko nadejdzie...
Witam,
zwracam sie do Panstwa z wielka prosba. Reprezentuje Fundacje Niechchciane i Zapomniane S.O.S. dla Zwierzat. Otoz na Panstwa ziemi w Lodzi przy ul. Falistej, przy samym ogrodzeniu, znajduje sie otwor prowadzacy do rur cieplowniczych, gdyz kiedys na Waszym terenie byla szklarnia. W rurach tych mieszka 12 kotow, wszystkie sa wykastrowane i wysterylizowane przez nas. Nie beda sie rozmnazaly ani wydzielaly niemilych zapachow. Prosba do Panstwa jest taka, czy mozecie nie zasypywac dostepu do rur, koty przezyly tam dwie zimy, my otwor ten estetycznie zaslonimy, oczywiscie na naszej stronie umiescimy informacje o Wszych dobrych sercach. Wysle Panstwu w zalaczniku zdjecia, abyscie mogli zobaczyc jak to wyglada. Mam informacje od Dewelopera ktory tuz obok Waszej dzialki wybudowal bloki, ze bedzie chcial na Waszej dzialce zrobic porzadek, tj. zburzyc ruiny domu i zrownac teren, co za tym idzie zasypac dojscie do rur z kotami w srodku. Jak sie na to zaopatrujecie, prosze o odpowiedz.
P.S. Jakie macie Panstwo plany co do tej ziemi, kiedy cos zacznie sie tam dziac.
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez Ewelajna ;-) » Śr kwi 07, 2010 09:44
Ok, super. To czekamy na odpowiedź... Jak da się z tymi ludźmi dogadać to już będzie jakiś sukces... Kociaki wysterylizowane i wykastrowane to też już jest coś. Jak da radę jeszcze z tą budką to już w ogóle sytuacja nie będzie, aż tak tragiczna. Pozdrawiam serdecznie!
PS. I postaraj się tak bardzo nie martwić i aż tak nie przeżywać! Wiem, że to trudne, bo sama często ryczę z bezsilności i złości, że ludzie potrafią być tak okrutni, obojętni itd. Trzymaj się ciepło!!!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez alesniak » So kwi 10, 2010 07:54
Niestety nie otrzymalam odpowiedzi na maila, dwa dni to uwazam duzo czasu na podjecie decyzji,biorac pod uwage, ze koty czekaly w lecznicy, wiec sama zadzwonilam, raz i drugi i oddzwoniono do mnie. Pani z ktora rozmawialam, byla bardzo sympatyczna, szczerze gratulowala i podziwiala nasza walke o byt kociakow. Niestety nikt nie jest w stanie okreslic co bedzie sie dzialo i kiedy z ta ziemia. Deweloper nie chce na niej inwestowac, zastanawia sie wraz ze swoimi wspolnikami, co dalej. Za miesiac, rok moze sprzedac ziemie, moze zrownac teren, wiec cala sytuacja jest bardzo niepewna. Postanowilysmy, ze nie bedziemy ryzykowaly zycia kociakow, ich dom zostal zakryty, ceglami, plytami... Czulam sie strasznie, bo wypuscilysmy juz czterech chlopcow i cztery dziewczynki, widok byl bardzo przykry, stalysmy i plakalysmy a kotki swoimi malymi kosmatymi lapkami probowaly w panice odsunac plyty, drapaly i ze strachem w oczach uciekaly. Pocieszajace jest to, ze wiekszosc z nich zmierzala w tym samym kierunku, do starej stodoly. Musza sobie poradzic, sa na swoim terenie, jeszcze tylko dwie dziewczynki i jeden chlopak i stado bedzie w dawnym komplecie, to tez daje im sile... Taki los zgotowali ludzie zwierzetom, buduja sie wszedzie, najlepiej wielki dom pod lasem z ogrodzeniem zabierajacym teren saren, zajecy, lisow... Na gruzowisku jest stolowka, codziennie jedzonko, wiec naucza sie przychodzic, tylko czy to nauczylo czegos ludzi...
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez alesniak » So kwi 24, 2010 20:15
Pojawil sie problem, ktos odsunal zabarykadowane wejscie i koty znow sa w rurach, dzis byla na tym terenie koparka, robila porzadki, panowie nie sa w stanie powiedziec kiedy cos zacznie sie dziac... Jak to wszystko dzis zobaczylam znow bardzo sie martwie, codziennie jezdze karmic koty dzieki Fundacji, ale co tam sie stanie i kiedy, moze ktos moglby mi cos w tej sprawie podpowiedziec, jak ja mam dzialac, do kogo isc w imieniu kociej rodziny...
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez alesniak » So kwi 24, 2010 20:18
Juz nawet myslalam o wykupieniu 1m2 i zabezpieczeniu dzieki temu otworu, ogrodzilabym go siatka, sprobuje w poniedzialek porozmawiac, tyle, ze Ci ludzie nie do konca pojmuja o co tu chodzi, przeciez to tylko koty, juz nie wiem co robic, POMOZCIE
"Tylko Ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia." Anthony Robbins
-

alesniak

-
- Posty: 40
- Dołączył(a): Pn mar 15, 2010 21:05
- Lokalizacja: Lodz
przez Ewelajna ;-) » N kwi 25, 2010 09:55
Ehhh... ludzie... Z chęcią bym jakoś pomogła, ale nie mam pomysłu nawet ;/ Trzymaj się Agniesiu!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Bianka » Śr kwi 28, 2010 15:47
Cześć,
jestem zarejestrowana na forum od niedawna, dlatego odczytuję poszczególne wątki hurtowo. Historia tych kociaków mnie poruszyła niesamowicie, chciałabym jakoś pomóc.
"alesniak" nie da się tych kociaków wyłapać? Domyślam się, że one w tych rurach zrobiły sobie dom i każda zmiana otoczenia będzie szokiem, ale może lepszym rozwiązaniem będzie wyłapanie ich i oddanie do schroniska lub fundacji (jeśli będzie możliwość ich zakwaterowania oczywiście).
Bo jak tam są jakieś roboty budowlane to nie wiadomo co będzie dalej z kociakami...
pozdrawiam
-
Bianka

-
- Posty: 6
- Dołączył(a): Cz kwi 22, 2010 12:47
przez moriaaa » Cz kwi 29, 2010 14:28
Aga, a nie wypalił pomysł z wejściem do tego węzła i wypłoszeniem kotów? One tam mają gdzie mieszkać, tylko tą dziurę zawalić jak już koparka na miejscu.
"Nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem..."
-

moriaaa

-
- Posty: 1945
- Dołączył(a): Śr wrz 20, 2006 21:21
Powrót do Inne zwierzęta w potrzebie
|