przez mulinka » Pt lut 15, 2008 21:07
aktualizacja:
18 lutego dziewczyny z Fundacji For Animals z Częstochowy
złapały kotka - dziękujemy
Maxwell ma ok. 6 miesięcy, jest czarny, ma białe wąsy
jest w domu tymczasowym u iwonac
Maksiu zakończył już leczenie antybiotykiem,
już trochę przytył chociaż nadal jest chudziutki
lubi się bawić i przytulać
6 marca Iwonka napisała:
Maksiu rozrabia, bawi się myszką aż miło patrzeć,
biega jak szalony z moimi kotami po mieszkaniu
wreszcie widać, że to młodziutki szczęśliwy domowy kotek
jak ktoś chce go pokochać na zawsze to zapraszamy
tel. domowy 034 365 33 92
tel. kom. 0 603 395 323
szukamy dla niego dobrego domu
31.03.08: Maksiu jest leczony na grzybicę i nadal ma katar, prosimy o nowy dom tymczasowy a najlepiej stały, żeby mógł szybciej wyzdrowieć jest cudownym, wrażliwym, kochanym kotkiem, który uwielbia być tulony w ramionach.
a oto cudny Maksiu:
 
*********************************************************
a od tego się zaczęło 15 lutego:
ALARM !!! Iwonka (iwonac) z Częstochowy błaga o dom tymczasowy dla czarnego młodego kota, który rozpaczliwie miauczy w jednej z częstochowskich piwnic.
Kotek jest zakatarzony, potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Iwona była już z Martą z Fundacji For Animals łapać kota ale nie miały klatki-łapki i kot uciekł.
Jutro Marta ma przyjechac po schronisku do Iwony po klatkę-łapkę
i spróbuje złapać kota. Powiedziała, że przywiezie go do Iwonki,
która nie ma możliwości odizolowania kota, ma swoje koty po przejściach, niektóre chore.
Na dodatek Iwonka się rozchorowała
Kot musi być zawieziony do weterynarza, trzeba go zdiagnozować i leczyć a na to Iwonka nie ma teraz siły (jest chora) ani pieniędzy
kot jest w dzielnicy, gdzie koty dokarmia Marta
---------------------------------------------------------------------------------- podaję nr telefonu Iwonki (na jej prośbę): tel. domowy 034 365 33 92 tel. kom. 0 603 395 323 Iwonka prosiła, żeby dzwonić na telefon domowy, bo gdyby nie zdążyła odebrać tel.komórkowego to nie będzie mogła oddzwonić iwonac nie ma dostępu do internetu (tylko w pracy) ----------------------------------------------------------------------------------
nie wiemy czy to jest kot czy kotka
wiemy tylko że potrzebuje natychmiastowej pomocy
błagamy o dom tymczasowy - to apel do całej kociej Polski pomóżcie proszę...nawet jak Marta go jutro złapie nie będzie go gdzie umieścić
litości...
Ostatnio edytowano Cz maja 22, 2008 15:57 przez mulinka, łącznie edytowano 10 razy
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » Pt lut 15, 2008 21:18
teraz znikam, będę na internecie jutro po 17-tej
gdyby ktoś z Was mógł pomóc - kontaktujcie się proszę bezpośrednio z Iwonką
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » N lut 17, 2008 02:33
rano dowiem się czy udało się złapać kota
dostałam pw od cariewny z miau, która wraz z mężem poprosiła znajomego
z Częstochowy o dom na początek tymczasowy dla kotka
cariewna pisze, że to bardzo ciepli, mili ludzie - bardzo dziękuję za pomoc :1luvu:
mam nadzieję, że się zgodzą i uda się jak najszybciej pomóc
temu płaczącemu biedakowi
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » N lut 17, 2008 12:36
cariewna napisała dzisiaj na miau:
Rozmawiałam z Panią Iwoną - sprawa się trochę pokomplikowała.
Krzysztof, znajomy mojego PM da radę póki co pomóc z transportem, może troszkę się dorzucić do leczenia kotka - na razie nie mogą zabrać czarnuszka ;/ Ale Pani Iwona da radę może go troszkę przetrzymać u siebie - a później coś się wymysli, obiecuję.
Dlatego teraz najważniejsze jest żeby kotek został złapany.
Bardzo proszę o dobrą akcję - ja ze swojej strony wspomogę troszkę P.Iwonę pieniążkami na leczenie młodziaka. Tylko jak najszybciej trzeba to małe złapać, póki nie będzie dla niego za późno!
Pani Iwona nie ma szans zrobić teraz czegokolwiek, ma potężną grypę i nie powinna wychodzić z domu - a i tak wychodzi żeby karmić swoje głodniaki.
Bardzo was proszę o pomoc!!
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » N lut 17, 2008 12:39
napisałam na miau:
cariewna - dziękuję za wiadomości i pomoc
czyli nie udało się złapać kotka ? czy wiesz może czy Marta próbowała go wczoraj złapać ?
pomysł z przetrzymaniem chorego kota u Iwonki jest bardzo ryzykowny
ona ma kilka kotów o obniżonej odporności
prosimy o złapanie kotka i dom tymczasowy
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » N lut 17, 2008 22:53
cariewna napisała:
Nie wiem, czy akurat wczoraj ktoś próbował go złapać,
z rozmowy zrozumiałam, że nie, łapka jest ciągle u P. Iwony,
a ostatnia akcja to była ta, gdzie kociak nawiał przez okno ;/
Ja przez jakiś czas nie mogę wziąć - za półtora tygonia będziemy
kastrować Bumblebee, w dodatku on może roznosić jakąś dziwną chorobę
co zaatakowała tymczasy reddie - po jego przyjeździe wszystko zaczęło
chorować, podobnie u nas (przydałyby się właściwie badania ;/).
A w dodatku mój PM kategorycznie protestuje przeciwko posiadaniu następnego kota.
Pani Iwona się bardzo boi, że jak ktoś szybko nie zadziała,
to kot nawieje i już się go nie odnajdzie ;/
A stan jego jest naprawdę kiepski: ropa z oczu, zielone gluty z nosa;/
Tak naprawdę to długo nie rozmawiałyśmy, telefon mi padł
- postaram się zadzwonić jeszcze pod wieczór i uzyskać jak najwięcej informacji.
odpisałam:
dziękuję za Twoje zaangażowanie i wsparcie
ja też rozmawiałam z Iwonką, powiedziała, że wczoraj miała przyjechać
Marta po klatkę ale nie przyjechała, przysłała smsa, że były z Kamilą
ale kot uciekł i że przyjedzie po klatkę dzisiaj niestety nie przyjechała,
przysłała smsa, że dzisiaj kota nie było
szkoda, bo łapanie bez klatki jest właściwie nierealne
a kot już się kilka razy wystraszył
Iwonka się martwi, że pewnie poszedł gdzieś i już nie uda się go odnaleźć
a był naprawdę chory
Iwonka powiedziała, ze gdyby jednak udało się go złapać
to jeśli się nie znajdzie dom tymczasowy, będzie musiała kota wziąć
do siebie, a ma nieszczepione koty z braku pieniędzy
musiałby być w klatce ale co to za izolacja, przecież inne koty
będą podchodzić do klatki
Zapytałam o lecznicę ze szpitalikiem
jest w Częstochowie jedna taka lecznica ale bardzo droga
40zł za dobę
Iwonka ma internet w pracy ale nie wiem czy uda jej się coś napisać
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » N lut 17, 2008 23:06
na głównym wątku kotów iwonac florida_blue napisała:
kociątko jest czarne i dość spore, łapałysmy je w piatek z iwonac,
w sobote ja z Martą i zwiał, dzisiaj również tam byłyśmy. Długo.
Kot ma schronienie w dużej piwnicy z rurami grzewczymi.
Nie wiem czy wejdzie do klatki łapki, nie ma ochoty nic jeść.
odpisałam:
Kamila, dziękuję za pomoc
ja myślę, że klatka-łapka jest jedynym wyjściem
bo można daleko odejść, zostawić coś pachnącego np. surową wątróbkę
pokropić troszkę kroplami walerianowymi i może podejdzie
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » Wt lut 19, 2008 19:30
18 lutego dziewczyny z Fundacji For Animals złapały kotka - dziękujemy kotek ma ok.6 miesięcy, waży 1,5kg, jest czarny, ma białe wąsy teraz jest awaryjnie u iwonac bardzo prosimy o wsparcie na leczenie kota będziemy wdzięczni za każdą wpłatę - nr konty iwonac prześlę na pw pilnie szukamy nowego domu tymczasowego ************************************************************** Iwonka jest w bardzo ciężkiej sytuacji jeśli ktoś z Was chciałby pomóc iwonac np. finansowo lub przesyłając karmę dla jej kotów domowych i bezdomnych - to proszę o informację na pw i prześlę adres i nr konta Iwonki ----------------------------------------------------------------------------------------
florida_blue napisała:
kotek złapany. jest teraz u Iwony zamkniety w klatce wystawowej.
został odpchlony, odrobaczony i ogólnie obejrzany.
na tyle na ile pozwolił sie obejrzeć. Waży 1,60 kg, jest czarny
i ma około 6 miesięcy (wg mnie troche wiecej ), oczy troche zaropiałe
a nosek czysty. dostał antybiotyk.
W srode dostanie następną porcję i trzeba go obserwować.
my może mielibyśmy tymczas ale za kilka dni - jesli będzie w miarę
oswojony no i kuwetkowy....
spróbuje moze coś cyknąć jak pojde w środe po kota, jesli chcecie
moze juz go wystawiać z fotkami np. aksamitka. To normalny czarny kot
zastanawiałam sie nad zabraniem aparatu dzisiaj ale u weta kot wyglądał jak siódme nieszczescie świata , zmiętolony maksymalnie
Bardzo głosno protestował przeciwko takiemu traktowaniu.
Mam wrazenie ze on wychował sie gdzieś blisko ludzi, boi sie, ale widziałam juz gorzej wystraszone dzikuski. Dostał imię robocze Czarnuszek , jak dla mnie to Maxwell.
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » Wt lut 19, 2008 20:23
Iwonka napisała:
napisze wszystko po godz 16 teraz tylko ,że bardzo się cieszę i biale wąsiki są u kotka
---------------
to piszę szybko
wczoraj jak wysiadłam z tramwaju poczłapalam do tej bramy
schyliłam przed okienkiem zawołałam odezwalo się miau miau
pogadaliśmy tak chwile i poczłapałam do lekarza na nic innego
nie miałam sił grypa przeszła w zapalenie uszu gardla i stan zapalny kręgoslupa
dobra wysluchalam co lekarz ma do powiedzenia na temat mojego rozumu
ale na zwplnienie lekarskie i tak nie moge iść więc poczlapalam
do domu i proszę nagle dzwonek i florida niesie jakis kosz
a co tam masz pytam - twojego kota rozłożyłyśmy klatkę
i siłą wywaliłyśmy kociaka do klatki.
fakt bieda straszna chude toto małe grzbiet sterczy sierść sterczy
łepek mały jak u dziewczynki ale wet uznał,że to facet to pewnie tak jest
waga 1,62 - rany, bobik w jego wieku waży ponad trzy
gdzie mu do tysiaczków toż to prawdziwe nieszczęście kocie.
miauczalo i miauczalo ale bardzo szybko mu przeszło
wyraźnie byl zadowolony z mojej obecności a nawet inych kotow
koniecznie chcial się przywitać z bobusiem ale nie dałam bo boje się epidemii.
oczka całkiem całkiem jest jeszcze ropka ale dużo mniejsza niż przedtem
tylko z oczku i noska trochę ciekło takie przezroczyste i kichał seriami
dziesięc apsików przerwa pól godziny.myślę teraz kolacja nie chcial
przecież jeść tyle dni.
ja pierwszy raz widzialam go ze trzy tygodnie temu jak skąś zjawil się
w tej piwnicy ale no myslalam,ze może tym razem nie ja teren pod opieka Marty...
los chcial inaczej no w każdym razie wtedy wyszedł to wyglądal jeszcze
gorzej taki chudziak rozczochrany ale jadł
dobrze myśle teraz kolacja tyle dni odmawial jedzenia dałam michę
dotknąć się nie dał ale jak jadł no zebyście widzieli jadł aż mu się uszy trzęsły
doslownie trzy razy dostawal dokładkę i wodę pił.
kuwetki nie mam zapasowej dalam żwirku w pokrywce od pudełka od butow
ale to za małe i w dodatku silikon ale siku tam zrobił a kupkę taką malutka
i baardzo zapieczoną zakopal pod ręczniczek ale z czego miala być ta kupka
jak tyle pościł więc myślę,że jak na tą sytuacje to i tak sie dobrze spisał.
przed glaskaniem uciekal w kąt klatki ale pewnie bal się łapania.
ale jak jadł to poglaskalam kulił uszy ale nie zwiał. wyciągnięty palec obwą****e
i naprawdewyglądal na kogoś kto wreszcie po dlugiej walce znalazł sie
na wlaściwym miejscu.
miauki zaczął dopiero kiedy chcialam przykryć klatkę i kiedy mial zostać sam
w pokoju w nocy. w nocy trochę tylko miauczal ale może malo słyszalam
bo na jedno uch oguchłam od tej grypy. zacząl rano jak uslyszal ,
ze wstaliśmy a on znowu sam tak być nie może rano pojadl i ja wyszłam
i będę w domu dopiero o21 i to wlaśnie,że ja na oswajnie mam pól godziny
dziennie. a przecież jeszcze musze ratować tysiaczki one czekaja i tego
z oczkiem już 4 dni nie widze i bardzo się martwię i calkiem je zaniedbalam
a je już trzeba ratować.
no to wieczór zobzczę co z czarnuszkiem ale ten kotek wymiauczal sobie
ratunek a nawet zastosowal strajk głodowy więc teraz jak wydobrzeje
to muszą się znaleźć tacy Duzi co go pokochają na zawsze
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez ruru » Wt lut 19, 2008 20:43
Dopiero teraz przeczytałam, jesteście niesamowite jak dobrze, że się udało!
Bardzo poproszę o nr konta, to troszkę wspomogę Iwonkę, a jak będzie fotka białowąsika, to zrobię banerek najpiękniej jak potrafię, żeby migiem chłopak domek znalazł
Iwonko , Mulinko trzymam kciuki, za wasze zdrówka!
-

ruru

-
- Posty: 233
- Dołączył(a): Wt lis 13, 2007 11:51
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » Śr lut 20, 2008 13:42
ruru - jesteś kochana - dziękujemy
zaraz prześlę Ci nr konta Iwonki
-------------------------------------------
Iwonka napisała:
glutki w nosku kupka w kuwetce kotek jeszcze sie boi ale jakby trafił do kochającego domku to oswojenie murowane potrzebna tylko cierpliwość i miłość. jest drobniutki ucieka przed ręką ale wyciągnięty palec oobwą****e jest zadowolony kiedy nie jest sam w pokoju ( siedzi w klatce wystawowej) i bardzo cieszy się na widok tych młodszych kotków zwłaszcza bobusia. Ja mam dla niego mało czasu bo caly dzień pracuję i chodze na kurs i zakupy i karmienie i w domu teraz 9 i choroba. Ale ważne ,że jest już bezpieczny.
Bardzo potrzebny prawdziwy domek tymczasowy to znaczy taki który chce kota takim jaki jest lub już od razu domek stały co by było najcudowniejszym cudem
BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WSPARCIE CZYNNE (DZIĘKUJĘ KAMILKO, ŻE TYM RAZEM SIĘ TAK CUDOWNIE PRZYŁĄCZYŁAŚ I WET TEŻ WSPANIAŁY FACET JEST) I KOMPUTEROWE I FINASOWE I DUCHOWE, ZA ŻYCZLIWE TELEFONY, DOMKI STAŁE I TYMCZASOWE I ZAUFANIE Z JAKIM POMAGACIE WIEM,ŻE TO ,ŻE KOTY KTÓRE RATUJEMY ZNAJDUJĄ MIŁOŚĆ, BEZPIECZEŃSTWO I PRAWDZIWE DOMY JEST DLA WAS NAJWARTOŚCIOWSZĄ NAGRODĄ I NO POROSTU BRAK MI SŁÓW BEZ PRZYJACIÓL Z FORUM NIE ZROBIŁABYM NIC DOSŁOWNIE NIC. CZY WIECIE ,ŻE UDAŁO NAM SIĘ JUŻ RAZEM URATOWAĆ OKOŁO 20 KOTKÓW W CZ-WIE I BRAK MI SŁÓW PODZIEKOWAŃ I PROSZĘ WAS WIEM, ŻE KAŻDY MA WIELE SWOICH KŁOPOTÓW ALE LICZĘ NA DALSZE WSPÓLNE DZIAŁANIE KOCHAMY WAS CZ-WSKIE KOTKI i ja... 
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
przez mulinka » Cz lut 21, 2008 00:49
florida_blue napisała:
poniedziałkowe zmięte 1,60 kg futerka dzisiaj ważyło 2 kg.
tylko troche posykuje, ale pozwoli sie brać na rece
zrobiłam zdjecia, pozniej sciagne, pewnie mało co wyszło.
Maksio dostał jeszcze jeden zastrzyk i od jutra antybiotyk już dopyszcznie,
2 razy dziennie, na 6 dni.
Jak juz wyszłam dzwonila Iwona i mówiła że go głaska. Wiec nie jest zle.
Nasz tymczasik już na niego czeka - deklaruje chęć myziania Maksia
- biedak nie ma wyjścia - musi stać się rozmruczanym kociskiem.
-

mulinka

-
- Posty: 2265
- Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 20:01
- Lokalizacja: Łódź
Powrót do Koty do adopcji
|