Sahib(to po arabsku "przyjaciel")
Znalazłam go na dworcu - prawdopodobnie ktoś go porzucił lub od kogoś uciekł, ponieważ widać, ze był bity. Bał się wszelkich pasków i smyczy w rękach. Kiedy przychodził, spuszczał głowę i czekał, aż zostanie ukarany. Ostatnio poruszał się chyba głównie nocą, a w dzień się ukrywał. Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz w Kutnie nie udało mi się go zabrać ze sobą do pociągu. Przyjeżdżałam tam trzykrotnie i wreszcie znalazłam go w nocy i przywiozłam do domu. Był trzęsącą się galaretka. Przez dzień i dwie noce nie chciał/nie mógł się nawet wysikać. Na dwór musiałam go wynosić, a on tam przywierał do ziemi albo czołgał się do domu. Teraz jest już bardzo wesołym, szczęśliwym psem. Mam dwa koty - z jednym wzajemnie się tolerują, z drugim - nie. Nie polecam go wiec osobom, które maja koty - nie wiem jak długo by się do nich przyzwyczajał. Musi być wyprowadzany na smyczy - bez smyczy jest nieprzewidywalny, gdy coś go wystraszy, a to może się zdarzyć w każdej chwili. Spuszczany może być w miejscu ogrodzonym. Ma ok. 1,5 roku. Jest płowy (rdzawo-brązowo-żółto-beżowy) z białymi skarpetami i piersią, szczupły, sięga do kolan dorosłemu człowiekowi. Ma krotka sierść. Jest zdrowy i śliczny. Bardzo sympatyczny, łagodny i grzeczny zwierzak, który stara się, żeby być z niego zadowolonym. Rozumie co to znaczy "na miejsce", "chodź" itp. Szybko się uczy. Umie aportować. Generalnie - będę zazdrościć temu, komu go dam.
W sprawie adopcji Sahiba proszę o kontakt:
Marta
664260522
tusia26@onet.eu
gg: 9274468



















