Nie będę tu pisać zbyt wiele, co sądzę o osobach, które oddają po pól roku lub roku zwierzaka do schroniska, nie chcę analizować motywów ich działania, uczuciowości wyższej, czy braku empatii, bo Ci ludzie nie należą do mojego świata, natomiast koty przez nich oddane, czyli po prostu jak dla mnie porzucone, są jego częścią.
Jednym z takich kotów jest Sally- filigranowe kocie cudeńko, oddane bodajże po roku.

Paradoksalnie a może i szczęśliwie, Sally na razie nie zorientowała się, co się stało. Upadek z domowej podusi na betonową podłogę schroniska, przykrytą cienkim kocykiem był na razie prawie bezbolesny. Sally wkrótce się zapewne zorientuje, że trafiła z powrotem do świata ponurej monotonii, gdzie etapy dnia wyznaczane są posiłkami, których i tak nikt z zapałem nie pałaszuje, a nie jedzeniem przygotowanym specjalnie dla własnego kota. Nie ma tu w harmonogramie drapania za uszkiem, głaskania, spania w łóżku, jeśli kot Sally będzie miała szczęście, to otrzyma porcje kilkuminutowych pieszczot od wolontariuszek, raz, a może dwa w tygodniu, bo na więcej w morzu kocich nieszczęść nie będzie mieć szansy. Nie będzie wyglądania na świat przez okno, zabaw, bo w schronisku żaden kot się nie bawi.
Sally, lgnie do człowieka. Wspina się po konarach, chodzi, gada z kotami i zdaje się wszystkim opowiadać, ze ona ma panią, która ja kocha, ze przyjechała tylko na wakacje a potem wróci, z powrotem, do domu. Ona jeszcze nie rozumie, że ta pani, jej ukochana oddała ją na zawsze. Śliczne białe futerko i ta dziecięca buzia, niewinna, naiwna...
Sally jest zupełnie jeszcze nieświadoma, trochę zaniepokojona obecnością krat, reszty kotów, ale odpycha od siebie tą myśl, choć ta myśl musi gdzieś tam krążyć.
Zawsze wszystkim tłumaczę, tym zagubionym, co to za miejsce, dlaczego, co będziemy robić. Z Sally dziś po prostu byłam. Cieszyłam się, ze jesteśmy tylko my, bo łzy mi ciekły po policzkach. Tylko tu nie chodzi o moje łzy. Ja sobie teraz siedzę w swoim domu. Nikt mnie stąd nie wyrzuci.
Nie powiedziałam jej nic. Niech wierzy.
Zza krat spoglądam i czekam - nie odbierałam jej tej dziecięcej wiary, niech sobie będzie na wakacjach tak długo ile starczy jej sił by w to wierzyć...
Sally przebywa w łódzkim schronisku dla zwierząt przy ul. Marmurowej 4. Ma nr 131
Kontakt w sprawie adopcji:
Magda
tel. 0-792-944-515
mac_magija@o2.pl
gg: 2266330
Wątek na forum miau:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=76280



















