Wychudzona, ze skórą pokrytą ranami, wyciągniętymi sutkami rodziła tyle szczeniąt ile mogła. Co z jej dziećmi się działo nie wiadomo, może były oddawane za kromkę chleba, a może za butelkę wódki. Dopóki zarabiała na siebie mogła zyć na wolnosci. Zachorowała. Przestała byc potrzebna i została oddana. Rozpoczęlismy jej leczenie. Widac jaką ulgę sprawiło jej podanie lekarstw, jak jest wdzięczna za czułe gesty. Sara jest młoda, łagodna i delikatna. Gdy odzyska blask będzie piekną, urokliwą psiną.
Może i dla Sary jest gdzieś ciepła przystań na jaką niewątpliwie czeka.
























