|
|
|
 |
|
 |
 |
|
|
przez Ewelajna ;-) » Cz kwi 30, 2009 17:06
Witam wszystkich serdecznie!
Kolejne dni za Nami. Sara ma się świetnie i absolutnie nie widać, żeby coś jej dolegało  Rośnie jak na drożdżach, a karma idzie jak woda. Co drugi dzień przygotowuje nowe jedzonko - 3 puszeczki mieszam z 4-5 szklankami wody i dolewam oleju z siemienia lnianego (gotowanego z dwóch łyżeczek i 4 szklanek wody) dla gładkości  Do tego dodaje zgniecione tabletki z wapnem, bo Sarunia miała ciągle nieodpartą pokusę gryzienia ścian. Czasem jeszcze, jeżeli przygotowuje mniejszą ilość (wyjątkowo tylko na jeden dzień) dodaje trochę gotowanej marchewki, a zamiast większej ilości wody szklankę rosołu (z kurczaka i wołowiny). Nie ma żadnych wymiotów, ani problemów związanych z metabolizmem, coraz ładniejszą sierść i dłuższe łapy, więc chyba wszystko ok  Z resztą z każdym najmniejszym problemem, tudzież wątpliwością dzwonię do weterynarza  Ciągle jest szczuplutka, więc stwierdziłam, że nie będę jej ograniczać, zwłaszcza teraz, żeby jak najbardziej "odżyła" i nabrała sił przed operacją. Niestety poza karmą, nie może jeść nic więcej. Poza oczywiście zmiksowanym, gotowanym mięsem. Z resztą z każdym najmniejszym problemem, tudzież wątpliwością dzwonię do weterynarza  Czasem daje jej też troszkę twarogu, bo szaleje na widok naleśników z serem, który w przeciwieństwie do mleka (którego obecnie weterynarze każą raczej nie podawać psiakom) toleruje znakomicie.
Dziś lub jutro zamieszczę najnowsze zdjęcia Sarki  , żeby "unaocznić" jej rozwój
Pozdrawiam serdecznie!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Pt maja 01, 2009 11:02
Kurcze, jeszcze wczoraj wszystkie linki mi wchodziły... teraz pojawia się logowanie do NK. Ehh... Cóż za złośliwości losu. Jakby nie działało to proszę dać znać. No, a w razie czego można wejść na mój profil  W zasadzie nie mam nic do ukrycia  (Ewelina Gotowicka)
Pozdrawiam!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Pn maja 04, 2009 18:39
Ale ciszaaaa na forum  Chyba wszyscy odpoczywali
Mam dziś nowe wieści !!!
Zdjęcia przełyku Sary wyglądają o wiele lepiej!!!!  ))))
Jutro wyślę je do Warszawy i zobaczymy co na nie powie doktor, który zadeklarował się operować Sarunię. Dziś podczas wizyty u weta kupiłam Małej środek przeciw kleszczom, bo w tym tygodniu Sara pierwszy raz będzie na dworze - pojedzie z moją mamą za miasto  Poza tym ma za sobą pierwsze godziny z obróżką na szyi... ciężkie godziny - powiem, ale mam nadzieje, że się przyzwyczai. Już jest lepiej  Chciałam jej też kupić kaganiec, z przymierzaniem też nie było łatwo... no, ale nie było jej rozmiaru, wszystkie za małe albo za duże
Martwię się teraz tylko z kolei o mojego psiaka, bo wyczułam u niego jakiegoś guza na szyi. Ma juz 10 latek. Mam nadzieje, że to nic o podłożu nowotworowym. Chyba jutro pójdę z nim do weta, z Sarą to nie byłoby możliwe. No nic znowu będę mieć nadzieję... ostatnio się udało
Pozdrawiam wszystkich!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Pn maja 04, 2009 19:02
Zapomniałam napisać - Sara waży już 7 kilogramów!!! 
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez katya » Pn maja 04, 2009 22:55
Kawał baby z Sary  No cóż - niczego jej nie brakuje przy Tobie Ewelinko. Oby jeszcze operacja nie była konieczna...
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2672
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez katya » Cz maja 07, 2009 09:59
Operacja niestety niestety raczej się odbędzie. Choć rozszerzenie przełyku znacznie zmniejszyło się (teraz przełyk jest rozszerzony ok. 3-krotnie, a był 10-krotnie), to najprawdopodobniej nastąpiło to w wyniku karmienia w pozycji pionowej. Przy powrocie do karmienia Sary w pozycji naturalnej czyli poziomej, rozszerzenie wróci najprawdopodobniej do poprzedniej postaci.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
-

katya

-
- Posty: 2672
- Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
- Lokalizacja: Łódź
przez Ewelajna ;-) » Cz maja 07, 2009 14:10
Tak, niestety - jutro troszkę po 10 mamy być w Warszawie!
Boje się bardzo, ale staram się być dobrej myśli. Lekarz powiedział,że nie ma sensu zwlekać, ponieważ po analizie nowych zdjęć jest pewien swojej diagnozy i zakładanych już wcześniej przypuszczeń i wie, że problem dotyczący Sary nie zmieni się pod wpływem czasu. Rzeczywiście - wczoraj zjadła z miseczki i było ok, dziś już choć dostała płynne jedzenie, ale nie w pozycji pionowej był pisk i wymioty  Miało to sprawdzić jak trwałe są zmiany i potwierdziło, że po powrocie do normalnego jedzenia problem by powrócił. Sama nie wiem dlaczego się tak denerwuje?!
Dobrze chociaż, że jeżeli będę chciała mogę przyjść do Niej po zabiegu. Nie muszę czekać do 20. Mogę być przy niej, jeśli chcę, jak już się obudzi. Tak mi jej żal. Aż mi łzy płyną. No, ale są środki przeciwbólowe jakby co. No na pewno już po operacji zrobię co tylko będę mogła, żeby było jej jak najlżej. A może się niepotrzebnie tak martwię, bo ona to dobrze zniesie? Niemniej jednak już nie będę nic pisać, bo się rozczulam i znowu ryczę przed komputerem... Pozdrawiam wszystkich! Trzymajcie kciuki!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez gajesia » Cz maja 07, 2009 17:01
Oj chyba niepotrzebnie się martwisz
przecież po tej operacji będzie jej tylko lepiej
a że wszystko się uda to pewne!
powodzenia jutro!
-

gajesia

-
- Posty: 90
- Dołączył(a): Cz maja 10, 2007 21:55
przez Agusia » Cz maja 07, 2009 19:27
Razem z Pesteczką też trzymamy kciuki za tą małą cudowną psinkę !!!
Wierzymy, że będzie dobrze
Powodzenia i myśl optymistycznie
Będzie ok. przecież to silna młoda istotka, więc szybko wróci do zdrowia !!
-

Agusia

-
- Posty: 211
- Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
- Lokalizacja: Nowy Tomyśl
przez Ewelajna ;-) » Pt maja 08, 2009 21:31
Nie wiem jak mam to powiedzieć... napisać...
Niestety Sara nie żyje ;(
I nic nie odda bólu i smutku jaki teraz czuje, bo traktowałam ją jak dziecko. Była moim oczkiem w głowie przez dwa miesiące i jej dobro było na pierwszym miejscu.Niestety operacja była bardzo trudna i trwała zbyt długo. Serce nie wytrzymało.
Wiemy jednak, że mimo wszystko była konieczna, bo gdyby nie jej próba Sara i tak mogłaby żyć rok - dwa i stopniowo mogłyby się pojawiać komplikacje, które powodowałyby jej cierpienie, ciągłe wizyty u lekarza i konieczność uśpienia. Operował ją bardzo dobry weterynarz, ponoć jeden z lepszych w Polce i ufam, że zrobił co mógł. Natomiast decyzja o operacji została podjęta również w związku z opiniami innych weterynarzy.
Sara zmarła kilka godzin temu, może to głupie, ale były to jedne z najtrudniejszych i najcięższych godzin mojego życia. Smutek mieszał się z żalem i gniewem.
Możemy być jednak pewni, że zrobiliśmy wszystko, żeby jej pomóc.
I w tym co się stało nie ma niczyjej winy. Może Bóg ją tak pokochał, że chciał ją zabrać do siebie? Może jest teraz w psim niebie? Zdrowa, radosna, biegająca po zielonej, słonecznej łące...
Na pewno, choć jej życie było krótkie to nie do końca, aż takie straszne. Zaznała dużo ciepła, miłości, choć troszkę poszalała, porozrabiała.
Spała jak księżniczka, gdzie tylko miała ochotę. Dbałam, aby miała pełny brzuszek. Wiem, że niejedna osoba uroni łzę... ale może tak musiało być... Ja staram się jakoś sobie to wszystko tłumaczyć. Dobrze, że przed jej zaśnięciem, kiedy ostatni raz patrzyła mi w oczy, utuliłam ją, wycałowałam i głaskałam delikatnie, nawet jak już spała, bo nie wiedziałam, że już zasnęła...
Czas leczy rany i mam nadzieje, że moje też się szybko zagoją... Póki co jest ciężko, płakałam bez przerwy prawie przez 5h, już jest mi ciut lepiej, pierwszy, najgorszy szok i ból minął, choć teraz, gdy piszę znów płyną łzy...
Na koniec, bo już nie mam dziś siły...
Chciałabym podziękować w imieniu swoim i Sary wszystkim osobom, które dały nadzieję i wsparcie w trudnych chwilach, które były cały czas z nami, walczyły do końca i zrobiły wszystko co tylko można było zrobić. Wszystkim, którzy pisali, pytali, panu Ernestowi...
Brak mi już słów... na pewno na zawsze pozostanie w mojej pamięci i żałuję, że mogła być ze mną tak krótko... Choć mam tyle wspomnień, tyle cudownych wspomnień, chwil... tyle radości było w tym domu, gdy była z nami, tyle zachwytu... Oj ciężko pogodzić z tym co się stało. Może za tydzień-dwa będzie trochę lżej...
DZIĘKUJĘ RAZ JESZCZE I POZDRAWIAM!
-
Ewelajna ;-)

-
- Posty: 1221
- Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
- Lokalizacja: Łódź
przez nata » Pt maja 08, 2009 21:47
strasznie mi przykro Ewelinko i bardzo serdecznie dziękuję Ci za wszystko co zrobiłaś dla Saruni. nie mam słów na to co się stało... bądź dzielna i dumna z siebie, bo te dwa miesiące szczęśliwego życia Sary to tylko Twoja zasługa.
mam też nadzieję, że z nami zostaniesz, mimo wszystko.
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
-

nata

-
- Posty: 1554
- Dołączył(a): Pn sty 01, 2007 15:13
Powrót do Tęczowy Most
|
|
|
 |
|
 |
|
|