FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Tęczowy Most -> Sara z achalazją przełyku...


Psiaki, które za szybko odeszły...przekroczyły Tęczowy Most...

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez jola » Pt maja 08, 2009 21:50

Ewelinko,bardzo smutno czytać o śmierci Sary,wiem, że była Ci bardzo bliska, że bardzo ją kochałaś i zrobiłaś wszystko, albo jeszcze więcej, żeby ją ratować. Ważne jest i o tym zawsze pamiętaj, że ta maleńka sunieczka była u Ciebie szczęśliwa, że zaznała miłości i ciepła i najważniejsze, że nie cierpiała...Rokowania, gdyby nawet przeżyła tę operację, były złe, pomyśl, ile bólu musiałaby znosić, a Ty patrzyłabyś na to nie mogąc pomóc...
Tak widocznie miało być...Bardzo Ci współczuję i wiem, jak teraz to przeżywasz, jestem myślami z Tobą, trzymaj się...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » Pt maja 08, 2009 23:35

Oczywiście, że zostanę! I mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła jakoś pomóc. A co do Sary- tak naprawdę to wiele zawdzięcza WAM - Fundacji! I dzięki Wam przede wszystkim mogła być z nami, mogliśmy ją leczyć i starać się uczynić jej życie jak najlepszym!DZIĘKUJĘ!
Dziękuję również za wszelkie słowa otuchy, wiadomości i telefony już po tej przykrej informacji. Pewnie tak miało być... ale taki pusty ten dom. I tyle wspomnień i tyle rzeczy mi się z nią kojarzy... Ahh... kurcze... dlaczego zamiast tych wszystkich drani umierają kochane, bezbronne istoty...
Mogłabym tu siedzieć i pisać godzinami o tym jaka była cudowna, jak szybko się uczyła, jak cudownie, mądrze patrzyła w oczy, jak towarzyszyła mi nie zostawiając mnie na krok, pokładając się wszędzie, byle być blisko... jak słodko mlaskała ciągnąc smoka... jak merdała ogonkiem na hasło "amciu... amciu...", jak wąchała wiatr jak brałam ją na rękach na balkon, albo na spacer, żeby pooglądała świat... jak słuchała muzyki albo mojego śpiewu kręcąc główką... ah... cudne Maleństwo.Najważniejsze, że nie cierpi! Odeszła spokojnie, bez bólu... trzeba jakoś sobie tłumaczyć, żeby było łatwiej. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WSZYSTKO!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » So maja 09, 2009 10:54

Nie będę mówić jak bardzo Ci współczuję bo wszystkie łączymy się Tobą w bólu. Chciałam Ci tylko napisać o jednym: podarowałaś Sarze cały świat, wszystko co pamiętała to Twoja wielka miłość, bezpieczeństwo i ciepło. W jej ślicznej główce nie było innych wspomnień. Byłaś dla niej wszystkim i dzięki Tobie, gdy odchodziła nie była przerażonym, bezbronnym maleństwem. Była szczęśliwym i kochanym szczeniakiem. Nie mogłaś jej podarować nic cenniejszego.
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 11:10

No i nastał kolejny dzień... noc jako tako. Budziłam się kilka razy, śniła mi się, ale nie pamiętam nic dokładnie, tylko, że leżała, jakby spała...
Bardzo mi jej brakuje. I choć chyba tak do końca do śmierci nie można się przygotować, to najgorsze, że chyba nikt się tego nie spodziewał! Ja na pewno!Nawet mi to przez myśl nie przeszło!!! Bałam się, że może być ciężko, że nie wiadomo i tak kiedy będzie można ją normalnie karmić, a przede wszystkim bałam się odmy i kłopotów z oddychaniem... A jak usłyszałam słowa weta, powiedziałam "Jak to? Chyba nie żartowałaby Pan w takiej sytuacji?' - "Tak i nie żartuje. Ona nie żyje...". No i wodospad... Bo miała tyle życia przed sobą, jeszcze tyle miała zobaczyć, powąchać, zjeść... Ja jej tyle obiecywałam 'Kochanie, dam Ci jak tylko będziesz zdrowa, ja Ci nie żałuję, ale na razie nie możesz". Moja mama też biedna płakała kilka godzin... mówiła "A Ewelinka dała Ci środek na kleszcze, bo miałaś jechać ze mną do lasku... i nie zobaczyłaś lasku..." Dobrze, że jest to forum. Łatwiej mi jak mogę wylać to wszystko, choć wtedy od nowa łzy płyną... Tak mi się wszystko z Nią kojarzy. Wstałam i pierwsze kroki do łazienki po mopa, patrząc gdzie zrobiła siusiu... a jej przecież nie ma i już nie będzie... Człowiek nawet wiedząc, że tak kochał wpada w jakieś paranoje i mówi, mogłem być lepszy, może mogłabym jeszcze zrobić to czy tamto... może mogłam jednak nie podpisywać tej zgody na operację... taki mętlik w głowie ciągle. I non stop powracające myśli. Tu jej buteleczka ze smoczkiem, tam jakaś kostka, kocyk, zabawka... nawet słoik mi się z nią kojarzy, bo zawsze jej jedzonko przelewałam do słoików, żeby móc je pomieścić w lodówce... I usiadłam normalnie zjadłam śniadanie, nikt mi nie skakał na kolana, nie musiałam ciągle pilnować kubka z kawą... a i tak chodzę i przekładam wyżej gazety, telefony, tak, żeby ich nie złapała, nie zabrała, nie pogryzła... Pewnie to minie za kilka dni. Tak ją kochałam!!! To niesprawiedliwe, że jej nie ma!!!!! Wczoraj przed operacją mama powiedziała "Ewelinka, ja wszystko przemyślałam, już podjęłam decyzję, już nikomu jej nie oddamy. Nie martw się o tą odmę, będziemy na zmianę w nocy dyżurować, ja Ci pomogę... damy sobie radę i wszystko będzie dobrze"... Ale życie napisało inny scenariusz... A ja jej tyle chciałam dać... I nie udało mi się spełnić moich obietnic... Teraz mam nawet wyrzuty, że jak po raz kolejny złapała kawał tapety ze ściany, dałam jej w pupcię gazetą, mimo, że jej to nie bolało nawet i zazwyczaj brała to za zabawę, a ja zaczynałam się śmiać, bo mnie rozbrajała swoim spojrzeniem i merdającym ogonkiem... Dobrze, koniec płaczu i wspomnień. Muszę się zabrać za jakąś pracę i odciągnąć myśli, bo to jest za trudne...
Dziękuję...
Pozdrawiam!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 11:19

Cyt. Tusia:
"Nie będę mówić jak bardzo Ci współczuję bo wszystkie łączymy się Tobą w bólu. Chciałam Ci tylko napisać o jednym: podarowałaś Sarze cały świat, wszystko co pamiętała to Twoja wielka miłość, bezpieczeństwo i ciepło. W jej ślicznej główce nie było innych wspomnień. Byłaś dla niej wszystkim i dzięki Tobie, gdy odchodziła nie była przerażonym, bezbronnym maleństwem. Była szczęśliwym i kochanym szczeniakiem. Nie mogłaś jej podarować nic cenniejszego"
Dziękuję za takie ciepłe, miłe słowa!!! No rzeczywiście nie miała źle, ale chciałam jej dać jeszcze dużo więcej i nie zdążyłam. Szkoda :( No, ale fakt - była chyba szczęśliwa - biegała, bawiła się, była wygłaskana, wycałowana, nigdy nie była sama, poprawiał się jest stan zdrowia, ładnie rosła... No, ale szkoda, że tak krótko...
Dlatego: PAMIĘTAJMY, ŚMIERĆ POTRAFI CZASEM NAS ZASKOCZYĆ, WIĘC DBAJMY O WSZYSTKICH, KTÓRYCH KOCHAMY I STARAJMY POSTĘPOWAĆ SIĘ TAK, ABY MÓC PÓŹNIEJ NICZEGO NIE ŻAŁOWAĆ, ABY DAĆ W PORĘ TO CO POTRZEBA, BYĆ WSPARCIEM, OKAZYWAĆ SZACUNEK I ROBIĆ WSZYSTKO, ABY BLISKIE NAM ISTOTY - ZARÓWNO ZWIERZAKI, JAK I RODZINA, PRZYJACIELE CZULI SIĘ PRZEZ NAS KOCHANI I DLA NAS WAŻNI.
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 13:11

Przeżyłam kolejny ryk... sprzątałam zabawki Sary - buteleczki, skarpetki, kostki, lejek... zabrałam kocyki. Rozpakowałam wczorajszą torbę z podróży... ręczniki i kocyk, na którym w koszyku tak grzecznie jechała na operację. I torebkę z buteleczką, z której ostatni raz piła wodę... Leżała na tylnim siedzeniu a ja cały czas trzymałam rękę za fotelem, żeby ją głaskać. Tak ładnie zniosła podróż, choć było troszkę gorąco, a tylko raz jej dałam wodę (w środku drogi), bo więcej już nie mogłam. A tak było mi jej żal. Na szczęście większość drogi leżała cała w cieniu, włączyłyśmy nawiewy i czasem uchylałyśmy okna, jak wolniej jechałyśmy (bo bałam się, żeby jej nie zawiało), a ona znów tak pięknie wąchała wiatr... Była taka dzielna. Większość czasu spała, albo grzecznie leżała obserwując co się dzieje dookoła. Boże! Dlaczego już jej nie ma?!!!! Jest tak pięknie, ciepło... zielono, a jej już nie ma... Jak okropnie jest w tym domu!!! Nienawidzę wczorajszego dnia!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Agusia » So maja 09, 2009 15:47

Współczuję...
WIem co to znaczy stracić tak kochaną istotkę i wiem, jaka pustka wdziera się nagle w serducho... Ale bądź dzielna i pamiętaj o tym, że nie cierpi, że skacze sobie teraz po zielonych łąkach za TM. Teraz jest szczęśliwa, bo na pewno jest tam otoczona naszymi wszystkimi kochanymi istotkami, które kiedyś od nas odeszły... Wiem, że ciężko Ci się teraz z tym pogodzić, ale dasz rade!
Pocisz się tym, że przez ten cały czas co z nią byłaś, to dałaś jej dużo miłości, po prostu byłaś przy niej i czuła, że jest kochana, że nie jest sama.
Ból i tęsknota jest okropna, ale z czasem zostaną tylko same miłe wspomnienia, zdjęcia ;)

Na prawdę bardzo Ci współczuje, ale widocznie tak miało być..
Może masz przygarnąć teraz kolejną bidulkę, której dasz domek, czas i miłość !!!!
Wątek wolontariatu z przytuliska pod Nowym Tomyślem: http://www.dogomania.pl/threads/194594- ... st15549490
ZAPRASZAMY :)
Avatar użytkownika
Agusia

3
 
Posty: 211
Dołączył(a): Cz paź 30, 2008 14:45
Lokalizacja: Nowy Tomyśl

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 16:48

Cyt Agusia:
"Na prawdę bardzo Ci współczuje, ale widocznie tak miało być.."

Dziękuję! I pewnie tak - tak miało być. Choć póki co trudno się z tym pogodzić. Ciągle jeszcze zbiera się we mnie złość, że tak się stało i pytanie czy nie mogłam tego uniknąć? Pytanie czy gdzieś nie było błędu? Winię się trochę...
Dobrze, że jest ze mną mój ukochany Blackuś. A szczerze mówiąc - zastanawiamy się z mamą nad adopcją jakiejś suczki, ale jeżeli się w ogóle zdecydujemy to nie wcześniej niż za tydzień-dwa. Już oglądałyśmy sporo zdjęć, tyle jeszcze psiaków potrzebuje pomocy. Pocieszyłyśmy się troszkę, że chociaż Sara, tak krótko, ale miała dobrze... Kochaliśmy ją tak mocno, jak tylko można.

Dziękuję jeszcze raz za wsparcie i pozdrawiam!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » So maja 09, 2009 18:51

Ray Charles - Somewhere Over The Rainbow

Czy dotarłaś bezpiecznie, kochana,
po drabinie z bielutkich obłoków
do tęczowej, świetlistej bramy?
...Uchylona, choć nie słychać Twych kroków.

Wsuń łapeczkę w szparę - w tę niebieską,
teraz główkę; widzisz most? – piękny pewnie!
Nie bój się, podążaj jak ścieżką,
drugi brzeg to Twój dom, choć beze mnie.

No a ja, chociaż serce mi pęka,
myślę tutaj o Tobie z uśmiechem,
przecież wiem, kto na Ciebie tam czeka.
Znam ich, wiedzą że idziesz.
Już lepiej?

Bądź szczęśliwa w tęczowej krainie,
ja swą miłość Ci czasem podeślę,
- zbieraj ją, gdy do Ciebie dopłynie,
ale czasem odwiedź, choć we śnie
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 20:41

Śliczne... ;-) Moja Kochana Sarunia...
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez walkie74 » So maja 09, 2009 21:36

wiele psiakow nie dostaje tyle milosci przez cale swoje psie zycie ile Sara dostala od Ciebie przez ten krotki czas, nie mozesz sobie zarzucic niczego poza opiekunczoscia i oddaniem naszym "braciom mniejszym".
to pokrzepiajace ze sa jeszcze tacy ludzie :)

Ta decyzje musialas podjac, gdyz nie wiadomo jak dlugo sara musiala by sie meczyc i zapewne meczyla by sie gdyby nie spotkala Ciebie, bylas najlepszym opiekunem jakiego mogla sobie wymarzyc, poprostu w zyciu nie zawsze jest tak jak sobie zaplanujemy...

Teraz spi sobie spokojnie i nie musi sie juz meczyc...

Pozdrawiam
Ernest
walkie74
0
 
Posty: 1
Dołączył(a): So maja 09, 2009 16:46
Lokalizacja: Szczecin

Postprzez gajesia » So maja 09, 2009 22:21

nie wiem co napisać...szok, jak zobaczyłam wątek Saruni w tym miejscu :'(
jakie to wszystko niesprawiedliwe
bądź dzielna Ewelino
Avatar użytkownika
gajesia

2
 
Posty: 90
Dołączył(a): Cz maja 10, 2007 21:55

Postprzez Ewelajna ;-) » So maja 09, 2009 22:48

Dziękuję moim "przedmówcom". Jakoś się trzymam, choć ciężko pogodzić się ze śmiercią i to jeszcze tak cudownej, młodej istoty... Nie potrafię nawet wyrzucić zdjęć z NK, choć powinnam to zrobić. Wnerwia mnie nawet ten porządek w domu i spokój. Staram się odciągać myśli, bo moje cierpienie i płacz już nic nie pomogą. I może na tym zakończę, bo się znów zaczyna...
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM za pomoc i wsparcie.
Pozdrawiam serdecznie!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez katya » Wt maja 12, 2009 20:47

Promyczku, wierzę że opuściłaś swoje wątłe, chore ciałko, by nadal codziennie obdarzać Ewelinę tym wdzięcznym spojrzeniem, tylko że oczami innej psinki.

Sarunia [*]

Obrazek


10-letnia Bona z łódzkiego schroniska, ma już swój dom.

Obrazek
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2672
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Ewelajna ;-) » Wt maja 12, 2009 20:54

Jejku... aż mi szklanki w oczach stanęły... Brak mi słów...
:*
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tęczowy Most

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości