Kopiuję z dogomanii:
"Kopiuję z gazety:
Kundelek Kuba od lat mieszka na stacji benzynowej Orlenu przy ul. Murckowskiej w Katowicach. Jednak nowy ajent stacji, zdecydował: pies musi zniknąć.
Kuba ukrywa się przed ludźmi w starej rurze nieopodal stacji benzynowej
Ludzie nazywają go Kubą. 13 lat temu pracownicy stacji benzynowej znaleźli szczeniaka w zaroślach, przywiązanego do drzewa. Przygarnęli psa. Od tamtej pory kundel przypominający owczarka niemieckiego mieszka na stacji. - Bardzo boi się ludzi, w ogóle do nich nie podchodzi, czasem tylko na kogoś szczeknie. Całymi dniami błąka się wokół stacji - mówi mieszkająca w pobliżu pani Ilona. Kuba nikomu nie przeszkadzał. Na stacji stały miski z pożywieniem dla niego, dobrzy ludzie wybudowali mu budę. Tak było do momentu, gdy stację przejął nowy ajent.
- Rozebrał budę, przegania psa. Kuba chowa się po krzakach, ale wraca. Gdzie ma iść, skoro tyle lat tu mieszkał? - pyta pani Ilona.
Znaleźliśmy Kubę w lasku nieopodal stacji. Leżał na ziemi, w rozpadlinie. Zapytaliśmy kierowniczkę stacji, w czym przeszkadza jej pies.
- Od kontaktów z dziennikarzami jest rzecznik prasowy. Mogę tylko powiedzieć, że psa nie wyganiałam, a jego budę ktoś w nocy ukradł - ucięła rozmowę kierowniczka.
- Nigdy nikogo nie ugryzł, kierowcy się na niego nie skarżyli. Psisko żyło tu tyle lat. Nie powinno się go przeganiać - mówią pracownicy stacji, która stoi po drugiej stronie Murckowskiej. Podobnego zdania jest Joanna Zaremba z Fundacji for Animals. - Kiedy dowiedzieliśmy się, że pies jest wyrzucany, próbowaliśmy pomóc. Znaleźliśmy mu miejsce w stadninie koni. Problem w tym, że psa nie można schwytać i nie da się go gdzie indziej przewieźć. To zresztą ostateczność, bo psa nie powinno się zabierać z jedynego środowiska, które zna. Byłaby to dla niego potworna krzywda. Stacja to jego cały świat - mówi Zaremba.
Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen: - Nowe kierownictwo stacji benzynowej zauważyło szereg problemów związanych z tym psem. Klienci zostawiali resztki jedzenia w różnych miejscach stacji. Pies obsikiwał opony samochodów, a tak być nie powinno. Nie jesteśmy potworami i dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie umieszczenie zwierzęcia w schronisku. Już wkrótce podejmiemy kroki w tej sprawie.
- To już lepiej psa uśpić, bo on w schronisku nie wytrzyma. Wyląduje w małym kojcu, a przecież przez całe życie miał tyle przestrzeni. Ludzie chętnie by go przygarnęli, ale on się wszystkich boi. Czy naprawdę nie można pozwolić dożyć mu starości w tym miejscu? - pyta pani Ilona.
- Będziemy w tej sprawie jeszcze rozmawiać i przekonywać ajentów stacji. W lasku obok wybudujemy Kubie nową budę. Zapewnimy mu też pożywienie. Chcemy tylko, by został w sąsiedztwie tej stacji, blisko swojego domu - mówi Zaremba."
dyskusja na dogomanii: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=34597
Kubusia nie ma i nikt nie wie, co się z nim dzieje. Tzn. rzecznik prasowy prawdopodobnie wie, ale nie chce ujawnić prawdy. Są podejrzenia, że Kuba został otruty. Trwa akcja przygotowywania naklejek i ulotek, żeby poinformować jak największą rzeszę ludzi o tym, jak to ORLEN potraktował niewinną istotę... Dziękuję, w ORLENIE nie tankuję...



















