Niedaleko mojej działki w kierunku na Poddębice od kilku dni tułaja się razem z matką 2 szczeniaki. Psy śpia na poboczu drogi i cały czas kręcą sie przy tej drodze za matką. To jest droga krajowa i jest tam ogromny ruch, cud, że nic im sie do tej pory nie stało. Cały czas też zastanawiam się, czy jak bede wracać po pracy to jeszcze bedą ..żywe.
Suka jest bezdomna, miała 8 szczeniaków, zostały te 2, reszta podobno została wydana. Ktoś tam dokarnia te psy, wczoraj nawet rozmawiałam z ludźmi, którzy wpuszczają je na swoja posesję, niestety nie mieszkaja tam na stałe i psy dziurami w ogrodzeniu przedostaja się na drogę. Co prawda obiecali zabezpieczyć jakoś ogrodzenie, ale jak widać nieskutecznie. Nie ma co liczyc, że ktoś z okolicy je przygarnie, nie jest też problemem, że pieski mieszkają przy samej trasie, bo "muszą sobie jakoś radzić". Suka jakos sobie radzi, bo ponoć błąka się w okolicy od lutego, ale te małe brzdące co i rusz wbiegają na drogę, a wiadomo, że z czasem będą coraz bardziej ruchliwe. Teraz mają około 3 miesięcy.
Ja nie mogę ich wziąć do siebie, bo mam już swoje psy, a dodatkowo konie, co mogloby być równie niebezpieczne dla tych maluchów, gdyby plątały się między kopytami końskimi. Może ktoś mógły im zapewnić tymczasowe schronienie?
I te sukę dobrze byłoby wysterylizować, żeby sytuacja sie nie powtórzyła. tylko co z nią potem zrobić?
Suka wygląda na w miarę młodego psa, jest niewysoka, sięga tak do kolana, szczeniaczki to też 2 sunie, wszystkie są bardzo łagodne i ufne. Pewnie mają szanse na znalezienie nowego domu, ale trzeba by je jak najszybciej zabrać z tego niebezpiecznego miejsca. Ja oczywiście pomogę, gdyby ktos miał jakiś pomysł gdzie je tymczasowo umieścic. Zdjęcia postaram się zrobic po południu.
Będę wdzięczna za wszelki odzew. Nr tel. do mnie 604117455





















