Historia Tipi ta wcześniejsza jest zagadką. Ci którzy ją znają wiedzą, że musiała mieć kiedyś Dom i Człowieka. Nie jest piwnicznym dzikusem...lubi byc z i obok.
Nie wiemy co się stało, że dom straciła. Może się wymknęła i zgubiła- była młodą jeszcze kotką. Miała stworzony azyl, teraz kątem pomieszkuje w biurze na pewnej posesji przy ul. Pomorskiej.
Azyl chronił ją dobrze, ale nie małe, ciekawskie kłębuszki, ktore pojawiły sie przy niej. Z jej wszystkich pierwszych dzieci przeżył tylko Franciszek zwany również Panem Kotem, z drugich kocica Zuza.
Kicia jest bardzo spokojna, teraz po sterylizacji, którą miała dzięki Fundacji, jeszcze bardziej spokojna :)
W czasie mieszkania w DT, po serylce, nie nabrudziła ani razu i okazała sie byc dobrą Towarzyszką :)
Zaczynają się mrozy, kicia potrzebuje Opiekuna i Przyjaciela. Ciepła, które może jej dać tylko Człowiek.





















