Niniejszym ogłaszam, że moje kochane ciągle kupające gołąbki znalazły dom u naszej Olgi (Olgu)

Mieszkają teraz w gołębniku razem z innymi poszkodowanymi gołąbkami i kaczką.
Przypomnę, że Gołąbek Pierwszy (zaobrączkowany) trafił do mnie prawie rok temu z poważnym złamaniem otwartym skrzydełka z przemieszczeniami. Znalazło go małżeństwo na Retkinii, które zwróciło się do nas z prośbą o pomoc. Związek Hodowców Gołębii chciał mu ukręcić łepek - więc piórak został u mnie. Skrzydło zostało wyleczone z pomocą dr Magdy Minich (choć była w planach również amputacja...) i ptaszydło ma się świetnie, mimo że nie może latać.
Gołąbek Drugi trafił do mnie jakieś pół roku temu, jako podlot, czyli w sumie jako takie podrośnięte pisklę. Został znaleziony przez licealistę, który został do mnie skierowany przez forum Ciconia (licealista specjalnie wysiadł z autobusu, bo zobaczył przez okno, że gołąb leży na ulicy!). Przez dłuższy czas Drugi musiał być karmiony ręcznie, urósł, opierzył się dobrze, nauczył się latać i zaczął dokazywać
Dziękuję Olgu jeszcze raz bardzo serdecznie

, że przygarnęłaś moje ptaszyska i tym samym przenoszę wątek do Szczęśliwych
