FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Tęczowy Most -> Mój pies zbliża się do tęczowego mostu


Psiaki, które za szybko odeszły...przekroczyły Tęczowy Most...

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez magdalena maria » N maja 10, 2009 21:48

Na wiosennym spacerku...
Obrazek

Postawa myśliwska, nawet jeśli brak sił, aby nosić ogon wesoło do góry....
Obrazek

Na tym zdjęciu widać, że sierść mu nie odrasta na łapie po pobraniu krwi...
Obrazek

Obrazek

A to trójka naszych kocich towarzyszy....
Obrazek
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez jola » N maja 10, 2009 21:55

Piękne zdjęcia! Róbcie ich jak najwięcej!
A Flot jest Flotem, czy inaczej się do niego zwracacie?
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » N maja 10, 2009 21:56

I koty też przepiękne!
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez magdalena maria » N maja 10, 2009 22:42

jola napisał(a):Cieszę się, że czytałaś historię Szkielecia, tak po cichu marzyłam żeby zostal nie tylko w mojej pamięci...Bardzo za nim tęsknię ale jak pewnie doczytałaś, nie mogę sobie popłakać bo straszą mnie banem

Historię Szkielecia czytałam wiele razy i pilnie śledziłam każdy nowy wpis... Tęsknota za ukochanym zwierzęciem jest nie do opanowania i nie przemija. Rok temu 28-go lutego musieliśmy pomóc odejść naszej wilczkowatej suni Eliot, wciąż za nią tesknię. Parę dni temu pierwszy raz mi się śniła. Boje się, że ona bardzo już woła mojego psa do siebie... który jest z każdym dniem słabszy i słabszy....

jola napisał(a):Twój pies pochodzi z jednej z najlepszych hodowli beagle, moja Polcia jest zabrana z pseudohodowli, jakich wiele niestety...

Tak, bardzo ubolewam nad traktowaniem zwierząt jako towaru do sprzedania. Dobrze, że Polci się udało i trafiła w twoje ręce. :D Jestem pewna, że jeszcze wiele lat przed Wami. Beagle są długowieczne.

jola napisał(a):A Flot jest Flotem, czy inaczej się do niego zwracacie?

Flot to jego rodowe imię, ale ma wiele imion w zależności od sytuacji. Najczęściej jednak chyba jest nazywany KLODZIEM. To wdzięczne :) imię zawdzięcza dzieciom, które nie umiału chyba wymówić jego imienia i Flot przekręciły na Klod, a stąd juz niedaleka droga do Klodzia...
Czasem też, ale to tylko ja, mówię do niego Floćko.
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez jola » Pn maja 11, 2009 20:07

Floćko bardzo mi się podoba...
Z imionami zwierzaków bywa czasem śmiesznie. Szkielecio np był szkieletem obciągniętym skórą, gdy go znalazłyśmy. Mówiłyśmy tak do niego i nagle okazalo się, że reaguje na to wdzięczne :wink: imię. Gorzej bylo na spacerze, gdy nieopatrznie puszczony uciekał przed siebie na tych swoich rachitycznych(na początku) nóżkach. Ja z przerażeniem w oczach biegłam za nim wołając co sił: Szkielet! Szkielet! Szkielecio nic sobie nie robił z mojego wołania tylko biegał wkoło ale ludzie z wielkim zainteresowaniem oglądali się, szukając przyczyny moich rozpaczliwych nawoływań.Jakoś to imię wymawiane na ulicy nie brzmiało normalnie...
Ale Szkielet został Szkielecikiem, Szkielusiem, Szkieleciem do końca...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez magdalena maria » Pn maja 11, 2009 20:46

jola napisał(a):Gorzej bylo na spacerze, gdy nieopatrznie puszczony uciekał przed siebie na tych swoich rachitycznych(na początku) nóżkach. Ja z przerażeniem w oczach biegłam za nim wołając co sił: Szkielet! Szkielet! Szkielecio nic sobie nie robił z mojego wołania tylko biegał wkoło ale ludzie z wielkim zainteresowaniem oglądali się, szukając przyczyny moich rozpaczliwych nawoływań.

Tak, psy mają coś takiego jak słuch wybiórczy, chociaż może wtedy Szkielecio jeszcze nie wiedział, że jest Szkieleciem. Swoja drogą szkoda, że nie widziałam tej scenki uganiania sie za nim :lol: Dla obserwatorów osoba goniąca własnego psa jest chyba zawsze ciekawym zjawiskiem... :lol:
Swoją drogą Floćko był zawsze bardzo grzeczny, zwłaszcza jak na samodzielnego myśliwskiego psa. Inna sprawa, że na początku włożyliśmy sporo czasu i energii w to, żeby przybiegał zawołany (najprostszą drogą przez żołądek...) A czy Polusia jest grzecznym psem czy robi tylko to co chce? Beagle są takie ciekawskie...
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez jola » Pn maja 11, 2009 21:06

magdalena maria napisał(a): A czy Polusia jest grzecznym psem czy robi tylko to co chce? Beagle są takie ciekawskie...

Cóż...Polusia jest śliczna, mądra,kochana, ale...nie jest grzecznym psem, najczęściej robi to, co chce. Przyznam szczerze, że jest to w dużej mierze moja i Natalii wina, rozpuściłyśmy ją straszliwie chcąc zrekompensować to, co przeżyła wcześniej.Ale też pobyt w pseudohodowli spowodował u niej problemy, z którymi walczyłyśmy bardzo długo, teraz jest już lepiej ale coś tam jeszcze w niej zostało. Ucieczki Polusi... Na głównej stronie fundacji jest dział Ludzie Fundacji, zajrzyj tam, jest opis dotyczący Natalii, jest też jedno zdanie o Natalii i Polusi, ono najpełniej oddaje rzeczywistość...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez magdalena maria » Pn maja 11, 2009 21:47

Cieszę się, ze pola były zaorane... :rotfl: Przynajmniej widać było psa! Nasz w wieku Poli gdy wpadł na trop zająca czy innej kuropatwy dawał nura w np. zboże. Dopóki było to młode zboże przynajmniej widać mu było pędzel ogonowy, natomiast gdy zboże było wyrośnięte nie raz i nie dwa rozglądaliśmy się czy nie pogoni nas jakiś chłop z kosą.... Inna sprawa, że on nie uciekał, tylko węszył z zapałem , zawsze okazywało się, że jest w pobliżu i pewnie miał nas namierzonych, tylko my jakoś nie zawsze moglismy namierzyć jego...
Stare dobre czasy, nie wrócą nigdy...
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez jola » Pn maja 11, 2009 21:58

Będą wracały we wspomnieniach. To też coś, ku pokrzepieniu dusz...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez magdalena maria » Cz maja 14, 2009 21:50

Czas jest nieubłagany. Zdaje sie, że to było wczoraj gdy tłuściutkie, wesołe szczenię wkroczyło przebojem w nasze życie. Tak wyglądał w wieku ok. 4 - 5 miesięcy...

Obrazek

Tu ma niespełna rok...
Obrazek

Sama młodość...
Obrazek

Niezmęczalny, ciekaw wszystkiego...
Obrazek

Czyżbym ja też była wówczas kilkanaście wiosen młodsza?! 8)
Obrazek

Pierwsze wspólne wakacje... roczny pies
Obrazek

A tu zgaduj -zgadula...Gdzie jest pies?
Obrazek

Tu tez się fajnie ukryłem... Widzisz mnie?
Obrazek
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez Ewelajna ;-) » Pt maja 15, 2009 08:33

Taki wzruszający wątek, a jednocześnie tak trudny temat....
Nawet nie wiem co napisać....
Jak piesek odchodzi należy zrobić wszystko, żeby nie czuł bólu, a jak już odejdzie... najlepiej wypłakać swoje - jest choć trochę lżej.
A później, jeżeli to był nasz psiak - a więc nie samotny, nie odchodzący sam w schronisku,myślę, że warto tłumaczyć sobie, że nie ma powodu, żeby dalej płakać i płakać - odszedł, bo każdy z nas odchodzi, ale to co najważniejsze, to - że był szczęśliwy, czuł miłość, troskę, chodził na spacerki, nie był głodny... niczego mu nie brakowało.
Choć najlepszym lekarstwem jest czas....
Pozdrawiam serdecznie!!! I życzę wszystkiego czego sobie sama życzysz!
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Pt maja 22, 2009 15:58

Magdaleno, jak czuje się Flocik?
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez magdalena maria » So maja 23, 2009 14:18

Sama nie wiem jak to napisać, ale po prostu jest coraz gorzej. Nie ma stanu constans, psisko ma coraz większe zaniki mięśni, przez co słabnie i oczywiście chudnie. Można się na nim uczyć anatomii... Jego szlachetna głowa to skóra i kości. Gdy patrzy się na niego z góry widać jaką ma cienka "talię", tak nigdy nie było, bo beagle mają dobrze wyglądać... a on był zawsze taki w sam raz...
Ma ogromny apetyt, ale to nie jest normalny apetyt zdrowego psa, tylko związany z postępująca niewydolnością wątroby. Rzuca się nawet na ścinki po temperowaniu kredek i inne zupełnie niejadalne rzeczy jeśli tylko spadają ze stołu np. klocki lego. Wyrywa nam jedzenie z rąk i talerzy. A trzeba przyznać, że wciąż ma refleks myśliwskiego psa....
Oprócz tego wciąż wypija ogromne ilości wody, musimy z nim wychodzić (tzn. w gorsze dni wynosić i zawsze wnosić) niemal co godzinę , a i tak zdarzają się "wypadki" w domu, bo czasem nawet po 45 minutach od ostatniego spaceru jest nagła niekontrolowana przelewka w domu.
Wczoraj było tez fatalnie jeśli chodzi o stawy, przewrócił sie w kuchni i wyglądało na to,że nie jest w stanie odstawic tylnej prawej łapy na miejsce. Wyglądało to tragicznie. Chyba przyczyniła się do tego też pogoda.
Mało tez śpi, według mnie zdecydowanie za mało, ale moi nadworni weci nie zalecaja nic na tę jakby nadpobudliwość. Podobna występuje tez u niektórych starszych ludzi, a leki tylko ogłupiaja, u psa mogłoby to jedynie pogorszyc stan.
Jedyne co mnie pociesza to to, że on nie ma żadnych konkretnych bóli, nie cierpi... Jakiś czas temu jeszcze mu się diody normalnie zapalały i przychodził do mnie spać, tak jak zawsze od tylu lat, teraz nie, wdrapuje sie na swój fotel i tam śpi....sam.... Jednak zawsze gdy go pieszczę obdarza mnie tym samym wiernym kochającym spojrzeniem i to jest pociecha dla serca.
Nikt nic nie wymyślił na starzenie organizmu, to co można dla niego robić robimy, ma opiekę w domu, leki najnowszej generacji, naszą miłość. Jednak to równia pochyła ... pewne procesy sie tocza i ich nie zatrzymamy...
Jolu, dziekuję Ci, że jesteś. To wszystko nie jest łatwe.
Avatar użytkownika
magdalena maria

2
 
Posty: 103
Dołączył(a): N maja 03, 2009 20:48

Postprzez jola » So maja 23, 2009 15:35

Obecna pogoda ma na pewno wpływ na jego problemy ze stawami ale nie można wszystkiego zrzucić na pogodę...Wiem, co czujesz patrząc na Flocika, na jego powolne odchodzenie, sama mam jeszcze cały czas obraz Szkelecika przed oczami...Na to nie ma rady, powiedzenie, że jesteśmy przygotowani na śmierć psa bo taka jest kolej rzeczy jest beznadziejne, nigdy nie będziemy na to przygotowani,zawsze gdzieś w podświadomości będzie drzemała choć iskierka nadziei, że może jeszcze nie teraz, nie tak...
Magdaleno, Ty to na pewno wiesz, okazuj mu teraz jak najwięcej miłości, czułości, byś później nie obwiniała się za coś, czego zrobić nie zdążyłaś.
Życzę Flocikowi by kiedy przyjdzie jego czas zasnął spokojnie sam, przytulony do Ciebie, bez bólu i strachu przed nieznanym. A Tobie życzę by ten dany Wam czas trwał jak najdłużej, byś mogła się cieszyć każdym kolejnym dniem spędzonym z Flotem. Jestem z Wami całym sercem...
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez jola » Śr maja 27, 2009 12:44

...milczysz...Aż boję się spytać, tyle tego psiego smutku naokoło...
Magdaleno?
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tęczowy Most

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości