widzę, że Stanley zyskał nie tylko naszą sympatię

zamieszkał u nas prawie 2 tyg. temu - jak ten czas leci

jest bardzo przyjacielskim i żywym psiakiem. uwielbiamy z nim chodzić na spacery, a to co potrafi wyczyniać ze swoją zabawką doprowadza nas momentami do łez... ze śmiechu

bardzo polubił swoje nowe posłanie (na początku zanosił tam wszystko co należało do niego, teraz już pewnie bardziej przyzwyczaił się do nowego miejsca i zostawia swój dobytek gdzie popadnie

). cały czas zastanawiamy się jak to możliwe, że przez tyle czasu nie znalazł domu, bo jest po prostu wymarzonym towarzyszem człowieka. jeśli dodamy do tego jaki jest grzeczny to wychodzi nam istny anioł - czasami tylko jak się bardzo cieszy potrafi się zapędzić i przebiec przez łóżko albo kanapę jak gdyby nigdy nic

spokojnie też reaguje na inne psy na spacerze.
pozdrawiamy
Ela i Kuba (szczęśliwi właściciele Stanleya, zwanego Stasiem, którego przemianowaliśmy na Dżokera - ten non stop machający ogon to uśmiech iście dżokerski

)