Ciotki, takiego ciepłego przyjęcia naszego psiaka w nowym domu to ja jeszcze nie widziałam
Tora była bardzo grzeczna w pociągu, później w tramwaju i w nowym domku też była grzeczniutka, zobaczymy co będzie dalej.
Ale pokochali ją chyba zanim jeszcze zobaczyli
Zdjęcia jutro.
A może Paulinka się cosik odezwie i napisze nam co u Toruni.
A my...
wstaliśmy dziś o 3.30. Rano w pociągu ziąb, ogrzewania zero. Do domu weszłam przed 22. Powrót nie bez przygód, bo wsiedliśmy w zły pociąg i musieliśmy wracać PKS'em z powrotem do Wrocławia. Uciekł nam pociąg, więc musieliśmy zamiast do Łodzi pojechać do Koluszek, a jeszcze w trakcie powrotu się okazało, że musimy robić dopłatę do biletów...
Ale zadowolona jestem z dzisiejszego dnia.


































