FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Wychowanie -> "trudny" szczenior czyli Hugo (Ptyś od Rituni)


Masz problem ze swoim psiakiem? Na pytania odpowiada profesjonalista

Moderatorzy: katya, nata


Postprzez dogthinks » So sty 24, 2009 16:13

alana napisał(a): Tak Monika dzwoniła do mnie wczoraj i źle zrobiła bo juz mam jej numer i teraz kobita będzie przeze mnie molestowana :D

Obiecujesz??8)
alana napisał(a): ....(bo przecież osobnik Alfa jest opanowany i nie unosi się przy byle okazji :) )

Opanowany,ale stanowczy.Przecież żadnej "wylightowanej" jednostce nie zależało by na rządzeniu :D

alana napisał(a): ..... iska mnie po rękawie tak jakby przeczesywał futro innemu osobnikowi,........

Qpa jeża!!! Nie myl zachowanie psów z zachowaniem człekokształtnych!!Iskanie też jest formą podgryzania i rozładowania emocji!!!
Moja rada to przerwij głaskanie gdy zaczyna podgryzać,a prawdopodobnie zobaczysz zobaczysz jak się wkurzy.
alana napisał(a): ..... nawet gdy bawi się z psami przychodzi gdy go zawołam, oddaje kość w zamian za maleńki smakołyk, mogę grzebać mu w misce i nie reaguje........

BRAWO :cheers:
Nie zapomnij tylko o przywoływaniu "ot tak",a w zamian głaskanko i smakołyk- dzięki temu unikniesz problemu zapinania na smycz.


alana napisał(a):Dzisiaj tylko wydarzyła się niefajna sytuacja na porannym spacerku - jak zwykle był spuszczony ze smyczy (bo pięknie przychodzi "do mnie") i dorwał paskudną skórę (chyba ze słoniny). Oczywiście za chiny nie chciał przyjść do mnie, więc go olałam i szłam do klatki. Przed wejściem do domu chciałam mu ją zabrać bo wiedziałam, że już nigdzie nie ucieknie, ale tak jej bronił, że prawie się nią udławił, warcząc przy tym przeokropnie. Dałam spokój bo nie miałam z nim szans a też nie chciałam żeby mi się psiak udusił z zachłanności.......

:roll:
I w ten sposób przegrałaś bitwę :(
Przewodnik jak podejmuję decyzję,że akurat"to" jest dla Niego nie rezygnuje.


alana napisał(a):Weszliśmy do domu i przekupiłam go sernikiem, który po prostu był pod ręka. Upuścił ta paskudną skórę i mogłam ją wyrzucić. .......

BRAWO :cheers:
A nie można było tak od razu??!! :wink:


alana napisał(a):Właśnie zadzwoniła mama i powiedziała, ze Hugo ukradł 2 pęczki kiełbasy myśliwskiej z torby :) Chciała mu je zabrać, ale tak do niej doskoczył, ze się wystraszyła i Hugoś w spokoju zjadł 1,5 kiełbachy. Zrobił dokładnie to samo co rano kiedy to ja chciałam mu zabrać skórę. Co robicie w takich sytuacjach dziewczyny? Czytałam, że trzeba psa uczyć, aby oddawał WSZYSTKO co ma w pysku

:roll: j.w

Powodzonka w przyszłości
:D

Ps: Im więcej będziesz pisała takich sprawozdań z dnia codziennego tym bardziej będę mogła :alien: Ci pomóc :D

PsII:To chyba mój rekord w długości posta :wink:
Pozdrawiam
Monika & Gumisie i Czarnuchy
Avatar użytkownika
dogthinks

1
 
Posty: 27
Dołączył(a): Pt paź 24, 2008 22:37
Lokalizacja: Łódź

Postprzez alana » So sty 24, 2009 17:02

dogthinks napisał(a):Obiecujesz??8)

masz to jak w banku :P

dogthinks napisał(a):Opanowany,ale stanowczy.Przecież żadnej "wylightowanej" jednostce nie zależało by na rządzeniu :D

stanowcza to ja jestem...gorzej z opanowaniem nerwów...nad tym pracuję

dogthinks napisał(a):Qpa jeża!!! Nie myl zachowanie psów z zachowaniem człekokształtnych!!Iskanie też jest formą podgryzania i rozładowania emocji!!!

kutwa nie wiedziałam :shock:

dogthinks napisał(a):
alana napisał(a): ..... nawet gdy bawi się z psami przychodzi gdy go zawołam, oddaje kość w zamian za maleńki smakołyk, mogę grzebać mu w misce i nie reaguje........


Nie zapomnij tylko o przywoływaniu "ot tak",a w zamian głaskanko i smakołyk- dzięki temu unikniesz problemu zapinania na smycz.


o dziwo z tym jeszcze nie mieliśmy problemów. Codziennie ćwiczymy komendy, które Hugo zna, przy byle okazji...na łące najczęściej

dogthinks napisał(a):I w ten sposób przegrałaś bitwę :(
Przewodnik jak podejmuję decyzję,że akurat"to" jest dla Niego nie rezygnuje.


wiem :( od dzisiaj zawsze bedę miał w kieszeni cuś pysznego...tak na wszelki wypadek
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez Katarzyna Małkowska » Pt lut 13, 2009 20:51

Napiszę o zachowaniu Marsa wobec Krzyska,bo po wczorajszej sytuacji właściwie muszę,choc pewnie Tuśka też cos napisze.Otóz wydawało się,że Mars zaczyna pomału akceptować Krzyska,ale to chyba było złudzenie.Nadal warczał i szczekał na jego widok,ale jakby mniej.A wczoraj wieczorem wystartował do niego ostro,ledwo go utrzymałam...Pierwszy raz taka sytuacja się zdarzyła,więc byłam w lekkim szoku...Oczywiscie sprowadziłam go na dół i tam spał,ale byłam tą sytuacją zdenerwowana.Tak być nie może,bo im dłużej ta agresja się utrzyma tym gorzej-dla wszystkich.Cała sytuacja wyglądała tak,Krzysiek siedział na sofie,a ja na podłodze,obok leżał Mars.Warczał za każdym razem kiedy Krzysiu sie poruszył,a ja trzymałam Marsowi rękę na grzbiecie i sie uspokajał.Krzysiek leżał na sofie,a Mars usnął na podłofdze,oczywiście ci jakis czas zerkał na Krzyska.W pewnym momencie Krzysiek sie podniósł,ale spokojnie zeby psa nie wystraszyć,a Mars jak wyskoczył do niego,do gryzienia.Ja go trzymałam za obroże po czym sprowadziłam na dół.Myślę,ze pies jest zazdrosny o mnie ,poza tym boi się Krzyska z bliżej nie wyjaśnionych powodów...Moze się go boi,sama już nie wiem.Może wy mi cos podpowiecie?Widziałam,że tu mozna uzyskać poradę jak sobie radzić z psem,poza tym Marta mnie wspiera,bo ja nie chce Marsa oddawać ,w żadnym wypadku,ale nie chcę żeby był agresywny wobec domowników,chodzi tylko o Krzyśka.Wobec mnie i naszej 3,5 letniej córki Wiktorii jest ok.Właściwie mnie uważa za przewodnika.Prosze doradzcie coś.Poza tym Mars śpi w pokoju,na swoim posłaniu,na spacerze dziś miałam kiełbase w kieszeni i przychodził ładnie,po tym dostawał nagrodę.Na podwórku też już przychodzi jak widzi,że mam nagrodę.Tylko lub aż ta agresja wobec Krzyśka mnie bardzo martwi.
Katarzyna Małkowska

1
 
Posty: 31
Dołączył(a): N sty 25, 2009 12:50

Postprzez alana » Wt kwi 14, 2009 10:16

na 24 kwietnia jesteśmy umówini na kastracje. W sumie to nie mogę sie doczekać bo cieżki mamy los z naszym psiakiem. Mam nadzieje, że po kastracji się "wyciszy" i bedzie można lepiej nad nim zapanować. Wprowadziłam wszystkie zasady Dogthinks, ale co z tego skoro mój ojciec jest "za miekki" i robi wszystko na odwrót :/ Moze źle powiedziałam, że mamy ciężki los z psiakiem...powinnam powiedzieć, że mamy ciężki los z ojcem. Mnie i mamy Hugo słucha, jest grzeczny i na komende "zostaw" nie weźmie nawet jedzenia do pysia. Ale jak tylko zostanie z ojcem to pogryzie buty, powyciąga materiał z poduszek, zje papier toaletowy itd. Hugo uwielbia mojego ojca bo na wszystko mu pozwala, a ja z mamą wszystkiego mu potem zakazujemy. Biedny psiak :(
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez alana » Pt kwi 24, 2009 13:13

...no i tym samych Hugo pozbył się jajek :D Od dzisiaj będzie Hugo Waleczny Bezjajeczny :D Zaraz mykam po niego do weta, a póki co mam w domu obrażonego ojca :twisted:
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez alana » So kwi 25, 2009 10:19

jak już zaczęłam pisać w tym wątku o kastracji Hugosława to będę tutaj kontynuowała... Powiem szczerze, że minął dzień od zabiegu a ja już mam dosyć. Kołnierz nie sprawdza się w ogóle :( mieliśmy 2 - jeden mniejszy, drugi wiekszy, ale każdy dziwnym trafem lądował na ziemi :/ Obroze Hugo ma ciut za gruba do kołnierza dlatego przywiązywany był bandarzem, który z kolei przeplatany był przez obrożne. Poza tym Hugo łażąc w kołnierzu robi tyle larma jakby chodził po ścianach. W dzień można to znieść, ale w nocy... w kołnierzu nie pije i nie je :( Kołnierza w końcu nie ma - całą noc nie przespałam bo pilnowałam żeby se tam nie grzebał.
Dlatego też dzis z samego rana poszłam do weta po kaganiec. Pomyslałam, że może to pomoże. Z tym, ze nie do tego samego weta gdzie Hugoś był kastrowany tylko do innego, którego mam blizej- w końcu chodziło tylko o kaganiec. I właśnie tu powiedział coś co nie daje mi teraz spokoju...
Zapytał w jakim wieku jest psiak. Jak powiedziałam, że ma 7 miechów zrobił wielkie oczy i ze zdumieniem zapytał dlaczego w tak młodym wieku psa kastrowałam :( Powiedział, ze on psy kastruje dopiero w wieku ok. 16 miesiecy kiedy w pełni dojrzeją. Kiedy zapytałam czy coś mu grozi w zwiazku z tym, ze został "za wcześnie" wykastrowany powiedział, że w sensie zdrowotnym nic, ale takie psiaki wyrastają potem na .... eunuchy i nie wiadomo potem "czy to pies czy suka" :cry:
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez katya » So kwi 25, 2009 12:45

takie psiaki wyrastają potem na .... eunuchy i nie wiadomo potem "czy to pies czy suka" Crying or Very sad


I Ty się Alu taką bzdurą przejmujesz? To ma być stwierdzenie weterynarza? Bo brzmi jak stwierdzenie zupełnego laika albo jak jakaś kpina.

Co do kołnierza - zazwyczaj zawsze na początku pies obija się o ściany, nie wie o co chodzi z tym kołnierzem, itp. Sztuka polega na tym, żeby przetrzymać ten pierwszy czas, nie poddwać się, nie zdejmować go, później pies się przyzwyczaja i wszystko naprawdę jest okej.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2672
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez alana » So kwi 25, 2009 12:57

katya napisał(a):I Ty się Alu taką bzdurą przejmujesz? To ma być stwierdzenie weterynarza? Bo brzmi jak stwierdzenie zupełnego laika albo jak jakaś kpina.


Kasiu Droga...ja się zawsze przejmowałam losem moich zwierzaków i jak coś takiego usłyszałam z ust weta, który przecież jest (a przynajmniej powinien) mądrzejszy w tych sprawach ode mnie to zgłupiałam. Weci u których był kastrowany Hugo nawet nie wspomnieli o czymś takim jak wiek psiaka. Mam do nich pełne zaufanie - zanim poddałam tam Muńka (mojego króliczka) sterylizacji robiłam cały wywiad na forach króliczych. Poza tym ludzie do nich jeżdżą z innych miast czyli o czymś to świadczy.
Poki co Hugo łazi w majtach :) Kołnierze po prostu zdejmuje. Jak go odbierałam od weta to sam stwierdził, że mam baaardzo cwanego psa. Po każdym kliencie musiał sprawdzać co hugo robi w klatce i za każdym razem nie miał już kołnierza ;D
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez katya » So kwi 25, 2009 13:36

Hugo został wykastrowany wcześniej ze względu na jego silny charakter. Eunuchem będzie, a nawet już jest - bo nie ma jajek, testosteron nie będzie produkowany - ale przecież właśnie o to chodzi w kastracji - dlatego stwierdzenie tego drugiego weta, u którego byłaś wydaje mi się śmieszne.
“Ofiarną i wytrwałą walkę z okrucieństwem wobec zwierząt uważam za walkę o godność, kulturę i wyższą cywilizację naszego społeczeństwa.” Maria Dąbrowska
Avatar użytkownika
katya

Członek Fundacji
 
Posty: 2672
Dołączył(a): Wt paź 03, 2006 21:53
Lokalizacja: Łódź

Postprzez alana » So kwi 25, 2009 20:28

tak czy siak już po ptokach... przejęłam się bo po prostu odniosłam wrażenie po stwierdzeniu tego weta, ze zrobiłam psiakowi krzywdę, czego psychicznie bym nie zniosła!!!! :( Jak mu powiedziałam o jego dominującym charakterze to powiedział, że to normalne w stadzie... Ach nie będziemy już płakać nad rozlanym mlekiem. Mam tylko nadzieję, że moje kochanie będzie nadal radosnym psiakiem uwielbianym przez wszystkich sąsiadów :)Teraz wiem jak bardzo kocham swojego sierściucha!!!!! Jak bardzo mnie denerwuje tak bardzo go kocham :) Teraz widzę jakim zaufaniem mnie darzy, pokazuje swoją ranke żeby posmarować Rivanolem :) ach... życie bez niego było nudne i monotonne :D
Avatar użytkownika
alana

2
 
Posty: 54
Dołączył(a): Pn gru 08, 2008 21:18
Lokalizacja: Tychy

Postprzez Tusia » So kwi 25, 2009 21:49

Dziś rano przeczytałam Twojego posta i aż się zatrzęsłam (na tego weta rzecz jasna). Jestem jak najbardziej za tym by kastrować w młodym wieku, koniecznie przezed skończeniem roku! Bo jakie są plusy kastracji:
-po pierwsze ograniczają populacji bezdomnych psów
-po drugie względy zdrowotne (rak jąder, prostata itp)
-a po trzecie: psychiczne

A wpływ kastracji na psychikę jest tak na prawdę możliwy tylko wtedy jeśli kastrujemy psa młodego, ZA NIM zacznie dorastać. Jeśli kastrujemy psa po okresie dojżewania to nieznacznie wpłynie to na jego psychikę. Raczej nie będzie się interesował sukami w cieczce ale cała reszta zostaje: chęć dominacji, walki z innymi psami, osikiwanie wszystkiego na swoim terenie, uporczywe lizanie chodników (bo tam zrobił siku inny pies!), włóczęgostwo (bo pies się przyzwyczaja do samotnych wypraw i będzie nadal chciał sobie powędrować, nie za ,,panną'' ale skoro już się nauczył to czemu nie?). A szczególnie w przypadku Hugo. Takie psy trzeba kastrować jak najwcześniej! A czy psu przeszkadza że jest nie tylko fizycznym ale też psychicznym enuchem? A czemu ma mu brakowoć czegoś czego się nigdy nie nauczył? Nie będzie. Jeśli ma się możliwość wykastrować psa przed pierwszym rokiem to widzę same zalety tego zabiegu. Mam teraz u siebie trzech 8-miesięcznych braci. I już widzę że powinny być po kastracji. Rywalizują ze sobą, notorycznie się gryzą, próbują bez mała gwałcić co się da. MASAKRA! Dorastają. I widzę że już 2 miesiące temu powinny być ciachnięte. Po co czekać aż uaktywnią się wszystkie ciemne strony samca? Lepszy eunuch. Jemu nie przeszkadza że nie jest pełnowartościowynm samcem. Cieszy się za to że ma dom i rodzinę. Są ważniejsze rzeczy w życiu niż jądra (nie tylko psie).

Kiedy inne psy będą się przechwalać na trawniku który z nich ma większe jaja (po czym się o to pogryzą) Hugo będzie w podskokach wracał do swojej Pani bo go zawołała (bo Pańcia przecież najważniejsza).

Na pewno nie zrobiłaś mu krzywdy.
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Poprzednia strona

Powrót do Wychowanie

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości