Każdy z nich ma swoją historie...
Łatka, przyjechała do nas z warszawy. Byłam tam u cioci, i jej sąsiadka zmarła, i malutka Łatka błąkała się pod blokiem:( Nie była dzika, jak tylko ją zawołałam do mnie przyszła.
Rudzik, został przywieziony przez Interwencyjną Straż dla Zwierzat, jako do domu tymczasowego. Był chory, ale nie wiem dokładnie co mu było. Wiem, że miał białe błonki na oczkach, i był troszkę zdziczały. Nadal ufa tylko ludzią, których zna. Ale jest strasznym pieszczoszkiem!
Siedziałam z koleżanką w parku, przejeżdżał facet na rowerze, wrzucił czarny worek do śmietnika i pojechał! uslyszałysmy przeraźliwie miałczenie i czamotanie w smietniku. Okazało się, ze pan wyrzucił Tosie:) Która mimo wszystko ufa ludzią. gdy tylko się ja pogłaszcze kładzie się i prosi o wiecej.
Mruczek, również przywieziony przez Straż dla Zwierząt, przebywa u babci w domu tymczasowym
PROSZĘ O DOM DLA ZWIERZAKÓW!!




















