FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Zaloguj  Zarejestruj  
Fundacja Niechciane i Zapomniane - SOS dla Zwierząt - Strona główna forum   

Psy do adopcji -> TWIX, SNICKERS I MARS - ok. 3 lat, duże chłopaki


Tu znajdziesz psy fundacji i nie tylko, które poszukują nowych domów...

Moderatorzy: katya, nata

Jak powinna wyglądać pisownia imienia jednego z psiaków?

Ankieta wygasła N wrz 28, 2008 22:40

Snicers
0
Brak głosów
Snickers
3
100%
Snikers
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 3


Postprzez Tusia » So kwi 25, 2009 21:59

Skoro Pręgusek jest u mnie, Princesska pojechała dziś do Olgi na działkę. Spędziłyśmy tam ładnych parę godzin. Sunieczka miała czas oswoić się z innymi mieszkańcami działki: psem Pipkiem i suczkami: Wiką (wel Bazylią) oraz Pysią. Na początku siedziała cały czas przy aucie i jej wzrok mówił jasno: ,, wsiadajmy do auta i jedzmy już...''. Ale potem działka okazała się całkiem fajna, zaczeła sama wszstko zwiedzać. Wika usilnie namawiała ją na gonitwy. Ogólnie całkiem ładnie się zadomowiła. Jutro foteczki.
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » Śr kwi 29, 2009 21:02

Princesska na szczęście zaaklimatyzowała się u Olgi i polubiła z innymi jej mieszkańcami :D Zjada też podwójną porcję mięsa: swoją i Wiki (więc jest szansa że Wika schudnie :wink: ). Czas na fotki:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Princesska jest rozkoszna :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » Śr sie 19, 2009 10:28

Kaju kochana czy ja się doczekam że w końcu zmienisz fotki moich ,,dzieciaków'' na głównej w adopcjach? Cały czas są te zimowe...
PLIZZ (i Bagirę ze szczęśliwych zakończań na głównej trzeba przenieść za tęczowy most...)
DZIĘKUJĘ!
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » Pn sie 31, 2009 07:48

Panna Princesska po ROKU czekania pojechała do swojego nowego domu pod Łodzią!!!!! W końcu!!!!
Mieszka z dwoma kotami (z czego jeden nazywa się Koń :lol: ). No i Koń trochę gania pannę Princesskę :lol: Ale myślę że się zaakceptują.
:D :D :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez sukkubi » Pn sie 31, 2009 08:50

hehe, super! Moja babcia tez miała kota o imieniu Koniu...jak się okazało Koń powił potem kocięta...nie ma to jak dobrze dobrane imię :wink:
Ostatnio edytowano Pn wrz 07, 2009 20:19 przez sukkubi, łącznie edytowano 1 raz
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies" - Christopher Morley
Avatar użytkownika
sukkubi

Członek Fundacji
 
Posty: 856
Dołączył(a): Śr sie 20, 2008 10:17
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Wt wrz 01, 2009 09:19

Na dowód że moja Księżniczka znalazła dobry dom wklejam fotki :D :D :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez jola » Wt wrz 01, 2009 10:01

I wreszcie małej też się udało...Ile można czekać na dom? :D
Avatar użytkownika
jola

Członek Fundacji
 
Posty: 1818
Dołączył(a): N lis 19, 2006 12:36
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Cz wrz 03, 2009 11:51

Wczoraj dzwoniła Pani Anna :)
Princesska miewa się dobrze, przestała warczeć na syna p Ani (wiadomo: samiec Twój wróg!). Kiedy przychodzą obcy chowa się za p Annę albo jej córkę (tam jest bezpiecznie ;). Całe dnie wyleguje się na łóżku a na dwór początkowo wychodziła niechętnie (na zewnątrz to ona już się nabyła). Jest grzeczna i posłuszna. Kot nadal ją gania (moja maleńka biedna dziewczynka!).
I najważniejsze: jest problem...
Princesska nie chce jeść jedzonka ze swojej pięknej, nowej miseczki. No ewentualnie jak się ją ładnie poprosi i da rączką prosto do mordki to łaskawie zje. Ale zdecydowanie woli wymuszać biednym błagalnym spojrzeniem kawałeczek kiełbaski a jeszcze lepiej żółtego serka. Serek uwielbia. No ale jak nie dać takiej słodkiej panience czegoś do pyszczka jak bidulka śniadanka nie ruszyła? No jak? No nie można nie dać....
:D :D :D
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Pyśka » Pn wrz 07, 2009 19:26

Dawno, nie zaglądałam, a tu takie zmiany!!!

Baardzo, ale to baardzo się z Delicją cieszymy, że siostra ma wspaniały domek
Pyśka

1
 
Posty: 13
Dołączył(a): Wt lis 25, 2008 10:21
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Cz wrz 17, 2009 17:17

Princesska miewa się świetnie :)
A Mars i Twix w zeszłą środę zostały wykastrowane. Było wesoło ;) Najpierw Marsik za nic nie chciał usnąć. Na szczęście reszta przeszła już sprawnie.
Za to zabieg Twixa przemienił się w poważną operację. Nie dosyć że był obustronnym wnętrem (i to bez wykształconej moszny...) to oba jądra były w jamie brzusznej i znalezienie ich graniczyło z cudem... Na szczęście gdzieś między jelitami i innymi organami zostały odnalezione i wycięte ;) Żeby nie było nudno to przy okazji zoperowano mu przepuklinę pępkową której z zewnątrz w ogóle nie było widać. A w trakcie poszukiwania ,,orzeszków'' Pan Doktor znalazł jeszcze jakiś dziwny twór przy Twixowym penisie który również usunięto :lol: na szczęście nie było to nic ,,rakowego'' raczej coś jak trzeci nasieniowód :lol: Wszystko co zbędne zostało mu usunięte. Niestety skutkiem tego jest rozkrojony aż w trzech miejscach. Na szczęście pięknie się goi. Marsowy ,,worek'' nadal spuchnięty ale powinno być dobrze. Zjadł już trzy kołnierze :wink:
Mam nadzieję że za parę dni zdejmiemy szwy i chłopcy znów będą mogli spać w swoich budach bo na razie kołnierze im to uniemożliwiają (a konkretnie uniemożliwiają im tylko wyjście z budy więc musiałam im je zabrać bo potrafiły utknąć w środko i trzeba je było wyciągać przez dach....).
Tyle u nas :)
W następnym rzucie kastrujemy Snickiego i Mareczka :)
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » Cz lut 04, 2010 19:17

Dawno nie pisałam. Ciekawe czy te moje psiaki znajdą kiedyś nowe domy...
Eh... To już tak długo... Jeszcze trochę i będzie 1,5 roku. A tylko połowa maluchów dostała szansę na nowe życie.

No to piszę co się u nas pozmieniało.

Najbardziej otwarty na świat i innych ludzi niezmiennie pozostaje Snickers. Psiak jest baardzo kochany i całym sobą tańczy na widok człowieka. Najszybciej też przyzwyczaił się do Roberta który mieszka od listopada razem ze mną. W zasadzie od razy zaczął podchodzić na głaskanie i merdać tym mega zakręconym ogonkiem :mrgreen: Wydaje mi się że ona najszybciej przywyknie do nowych warunków.

Fotki zapomniane z lata:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Moje słodziaki: Snickers i Twix zaglądają przez okno :flower: :

Obrazek

Tutaj pięknie chłopkai pozują do zdjęć :D Snickers z Mareczkiem:

Obrazek

Zabójczy wzrok: czego?

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano Cz lut 04, 2010 20:13 przez Tusia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Tusia » Cz lut 04, 2010 19:59

Teraz czas na Marsa.
Jego życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy zmieniło się diametralnie. Trafił bowiem wprost z budy do... mojego łózka :mrgreen: To co dla innego psa było by wielkim szczęściem dla Marsa okazało się być sytuacją trudną, stresogenną i uciążliwą. Bowiem w tym łóżku nie spał tylko ze swoją Pańcią ale też z Obcym! Najgorsze że obcy jest facetem. Tak jak się spodziewaliśmy początki były na prawdę trudne a postępy powolne. Przez pierwsze dni Mars warczał na najmniejsze poruszenie się Roberta a każde przejście z kuchni do pokoju odbywało się tylko w mojej asyście. Mars warczy głosem niskim i głęboki jak przystało na 30 kg psa. Ale Mars nigdy, przenigdy nie ugryzł, nawet jeśli nie mógł uciec, był zapędzony w kozi róg. Jest na prawdę wystraszony, mimo to nigdy nie agresywny. Ja jestem dla niego uosobieniem bezpieczeństw. Przez pierwszy miesiąc nie odstępował mnie na krok, zawsze przy mnie, przyklejony do moich nóg, schowany za mnie. Potem nauczył się zostawać w tym samym pomieszczeniu co Robert kiedy ja szłam np do kuchni. Ale zawsze woli pójść za mną. W końcu przy mnie jest bezpieczny... Nadal czasem potrafi wpaść w lekką panikę kiedy ma się z Robertem minąć w drzwiach.
Nie mniej trzeba przyznać że postępy są. Przede wszystkim musiał się nauczyć zostawać z facetem na około 9-10 h dziennie bo ja wychodzę do pracy. Więc jest karmiony, wypuszczany na podwórko i wpuszczany (!) przez Roberta. Ta codzienność pozwoliła im dojść do względnego oswojenia. A teraz to co mnie zadziwia. Kiedy ja jestem w domu Robert jest dla Marsa nadal dosyć przerażający ale gdy mnie nie ma sytuacja wygląda zgoła inaczej. Szczególnie kiedy Roberta odwiedza jakiś znajomy. W obliczu obcego faceta Robert nagle staje się bezpieczną przystanią :mrgreen: W końcu to zawsze jego wróg, zna go. Zawsze to lepsze niż wróg nieznany. Wtedy pozwala się głaskać i miziać. Kiedyś wchodzę do domu a oni razem śpią wtuleni na kanapie :mrgreen: Niestety kiedy pojawiam się ja to wszystko się zmienia.
No ale wszystko idzie po woli w dobrą stronę. Jestem dobrej myśli.
Dodatkowo Mars siła rzeczy musi stawić czoło gościom. Byli już u nas właściciele Delicji wraz z sunią (czyli Marsową siostrą), kolega Roberta z suką Sabą, Asiodaniele, Olga. Mars przeżył też Sylwestra (z 10 innymi osobami). Przez pierwsze dwa miesiące w sytuacjach bardziej stresowych dostawał żel uspakajający ale teraz w zasadzie go nie potrzebuje.

Żeby nauczyć go wiary w siebie i trochę niezależności w nocy śpi razem z Lunką w innym pokoju. Na początku to był dramat. Rozdzielony ze swoją Panią, całe noce nie spał zaglądając przez szybkę w drzwiach. Kiedy któreś z nas chciało wyjść Mars nie bacząc zupełnie kto wychodzi wpadał do środka niczym taran przewracając grzejnik i niejednokrotnie nas. Ale teraz już wie gdzie śpi w nocy i oswoił się z tą sytuacją. No i nie wciska się pod biurko kiedy ja przy nim siedzę tylko leży w swoim pontoniku (mimo że jest wtedy równo między mną a Robertem a nie schowany za mną :wink: ). Nie wiem na ile Mars się ,,wyprostuje''. Wiem że gdyby trafił w ręce doświadczonej i spokojnej kobiety (niezamężnej!) ta ma szansę być wspaniałym psem domowym. Mars nie załatwia się w domu, może sam zostawać, chodzi na smyczy, pięknie się bawi piłkami, jest radosny i uśmiechnięty.

No i to tyle. Foty w dowód że Mars domowym psem został :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj zaprzyjaźnia się z Sabą: schroniskową suką naszego znajomego:

Obrazek

A tutaj fotki z lata:

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Ewelajna ;-) » Cz lut 04, 2010 20:49

Kurka, chłopcy są cudni... aż dziw, że tak długo szukają domków!
No a zdjęcie zza okna - superoskie!
No, ale Edi ostatnio zrobiła sporo ogłoszeń - żadnego odzewu?
Ewelajna ;-)

e-Wolontariusz
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So kwi 25, 2009 10:13
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tusia » Cz lut 04, 2010 21:01

Niestety odzewu brak. Już nawet nie pamiętam kiedy miałam jakiś telefon w ich sprawie :wall:
Avatar użytkownika
Tusia

5
 
Posty: 1544
Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 20:52
Lokalizacja: Łódż

Postprzez Edi » Cz lut 04, 2010 21:16

szkoda :(
to moze dorobię troszke ogłoszeń i odświeżę te wcześniejsze?
[color=#0000FF]Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy,
możesz być biedakiem, ale mając psa jesteś bogaty
[/color]
Avatar użytkownika
Edi

e-Wolontariusz
 
Posty: 325
Dołączył(a): Cz wrz 10, 2009 09:03
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Psy do adopcji

 



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości