moja znajoma napisała:
W czerwcu w okolicy ul. Pryncypalnej w Łodzi (Łódź-Chojny)
zaginął 4-letni CZARNY KOT o imieniu DZIDEK.
Cechą charakterystyczną jest biały krawacik.
Szukali Go wszyscy znajomi, sąsiedzi, listonosze, dozorcy okolicznych podwórek.
Obdzwoniłam wszystkie przychodnie, schronisko, dałam anonsy do gazet.
Kompletna cisza.
Od miesięcy noszę w sobie ten smutek, żal i tęsknotę za Dzidkiem.
Mijają dni a ja nie poddaję się, szukam Go nadal.
A ponieważ życie nauczyło mnie, że tak naprawdę cuda się zdarzają,
próbuję dalej może ktoś wie coś o losie mojego kochanego czarnuszka,
który trafił do nas jako malutkie kociątko.
Tęsknię za dotykiem Jego mięciutkiego, jedwabistego futerka,
za tym cudownym mruczeniem.
Może kocię zagubiło się gdzieś a ponieważ jest miły i łagodny
ktoś Go zabrał do domu i nie świadom mego bólu cieszy się,
że zrobił dobry uczynek przygarniając Go.
Ponieważ minęło już trochę czasu od zaginięcia,
kot mógł znaleźć już dobrych opiekunów
dlatego na siłę nie chcę Go nikomu zabierać.
Chciałabym tylko wiedzieć, że żyje i ma się dobrze.
Próbowałam już każdego sposobu aby Go odzyskać, ten jest kolejny.
Proszę więc, jeśli ktokolwiek coś wie o Jego losie
o informację pod numerem telefonu:
0 604 95 25 81
Za jakąkolwiek wiadomość o losie mojego kochanego kocurka nagroda!
Nawet, jeśli jest u kogoś, kto go pokochał i nie chce mi go oddać,
proszę tylko o informację o nim, bo ja ciągle wierzę, że to kocisko żyje.
aby powiększyć zdjęcie trzeba kliknąć w miniaturkę:
Dzidek:



















